Gjipe beach

Wybrzeże Jońskie czy Riwiera Albańska? Gdzie spać, jak dojechać i które plaże wybrać

Kamila & Bartek
Kraj: AlbaniaEuropa
20 min czytania

Wybrzeże Jońskie czy Riwiera Albańska to w prak­tyce ten sam kieru­nek: najbar­dziej wido­kowy kawa­łek albań­skiego połu­dnia, znany lokal­nie jako Bregu. W prze­ci­wień­stwie do piasz­czy­stego Adriatyku (Durrës/Golem), tutaj królują klify, zatoki i turkus Morza Jońskiego. Najbardziej „wow” zaczyna się na Przełęczy Llogara — stąd widać, dlaczego to połu­dniowe wybrzeże Albanii nazywa się perłą w koro­nie.

Jeśli dopiero zasta­na­wiasz się, czy Albania to kieru­nek dla Ciebie, sprawdź mój ogólny prze­wod­nik po kuror­tach Albanii.

Logistyka: jak dojechać na południowe wybrzeże Albanii?

Na mapie Albania wygląda niepo­zor­nie, ale albań­skie połu­dnie potrafi zasko­czyć czasem prze­jazdu. Riwiera zaczyna się „na serio” dopiero za prze­łę­czą Llogara, a po drodze jest sporo serpen­tyn, odcin­ków z wido­kami i miejsc, gdzie po prostu szkoda nie przy­sta­nąć na chwilę. Poniżej trzy najbar­dziej sensowne scena­riu­sze dojazdu – od najpo­pu­lar­niej­szych po najbar­dziej „sprytne”.

Jeśli chcesz ogar­nąć całą Albanię w formie konkret­nego planu (nie tylko Riwierę), zobacz też: najpięk­niej­sze miej­sca w Albanii.

red boat on body of water near brown wooden foot board

Opcja 1: Tirana → wynajem auta → trasa na południe (widełki: ok. 3–4+ h)

Jeśli lądu­je­cie w Tiranie, najpro­ściej jest odebrać auto od razu na lotni­sku i ruszyć prosto na połu­dniowe wybrzeże Albanii. Do Sarandy czy okolic Himarë w prak­tyce wycho­dzi zwykle kilka godzin jazdy, zależ­nie od pory dnia, ruchu i tego, ile razy zatrzy­ma­cie się na zdję­cia.

Co warto wiedzieć po drodze:

  • Nowy tunel pod Llogarą real­nie skraca prze­jazd i jest wygodny, zwłasz­cza gdy chce­cie „po prostu doje­chać” bez dodat­ko­wych przy­stan­ków.
  • Jeśli jednak macie czas, stara droga przez prze­łęcz Llogara jest zdecy­do­wa­nie bardziej „podróż­ni­cza” – serpen­tyny i punkty wido­kowe robią robotę, a zdję­cia wycho­dzą tam najlep­sze.
  • W sezo­nie letnim w okoli­cach Llogary i przy zjaz­dach w stronę morza mogą poja­wić się korki, więc warto przy­jąć, że czas prze­jazdu bywa bliżej górnej granicy wide­łek.

Kiedy wybie­ramy Tiranę?
Gdy planu­je­cie road­trip, chce­cie po drodze zaha­czyć o inne miej­sca w Albanii albo zależy Wam na elastycz­no­ści od pierw­szego dnia – to świetny start na taki urlop na Bałkanach.

people walking on street during daytime

Opcja 2: Korfu → prom / wodolot → Saranda (widełki: ok. 30–70 min na wodzie)

To jeden z najpo­pu­lar­niej­szych „trików” logi­stycz­nych: leci­cie na grecką wyspę Korfu, a potem prze­pły­wa­cie do Sarandy promem albo wodo­lo­tem. Sam rejs jest krótki (zależ­nie od opera­tora i warun­ków), a cała opcja jest świetna, jeśli chce­cie:

  • ominąć Tiranę i długi prze­jazd przez kraj,
  • star­to­wać od razu w rejo­nie Sarandy, a dalej ruszyć w jońską część wybrzeża,
  • mieć szybki start wyjazdu, szcze­gól­nie jeśli marzy się Wam urlop w Ksamilu i okolice Butrintu.

Minusy, o których warto pamię­tać:

  • jeste­ście zależni od rozkła­dów i pogody na morzu,
  • jeśli i tak chce­cie mocno eksplo­ro­wać Riwierę, to auto nadal bardzo się przyda (wyna­jem po stro­nie albań­skiej bywa prost­szy niż kombi­no­wa­nie z autem z Grecji).

Kiedy wybie­ramy Korfu?
Gdy celem jest szybki wjazd w klimat połu­dnia i baza w Sarandzie/Ksamilu, bez długiego trans­feru z lotni­ska w Albanii.

ferry, passengers, nature, sea, cove, cruise, water, holiday, transport, travels, traffic, ships, port, ocean

Opcja 3: Samochód – dlaczego to robi różnicę?

Na Riwierze auto to nie „fana­be­ria”, tylko realna prze­waga. Daje Wam swobodę w dojaz­dach na plaże, które są najpięk­niej­sze właśnie dlatego, że nie leżą „przy głów­nej drodze”.

Jeśli planu­jesz wyna­jem na miej­scu, prze­czy­taj koniecz­nie: wyna­jem samo­chodu w Albanii – porady.

Auto = wolność, bo:

  • do miejsc typu Gjipe czy Lukova bez auta często kończy się to kombi­no­wa­niem, długim dojściem lub łapa­niem taksó­wek,
  • taksówki potra­fią wyjść drogo, zwłasz­cza gdy robi­cie kilka kursów dzien­nie albo chce­cie wracać wieczo­rem,
  • łatwiej zmie­niać plaże w zależ­no­ści od wiatru, fal i tłumów (a to przy wypo­czynku na połu­dniu robi ogromną różnicę).

Jeśli planu­je­cie zoba­czyć więcej niż jedną miej­sco­wość i kilka plaż – samo­chód to najwy­god­niej­sze i najczę­ściej najbar­dziej opła­calne rozwią­za­nie w skali całego wyjazdu. Jeśli to ma być inten­sywna wyprawa do Albanii (a nie siedze­nie w jednej zatoce), auto prak­tycz­nie rozwią­zuje 80% logi­stycz­nych proble­mów.

Valbona Albania road

Gdzie spać na południowym wybrzeżu Albanii? Wybór bazy wypadowej

Na połu­dniu Albanii można zrobić dwa zupeł­nie różne wyjazdy: albo „zakła­damy bazę i wyska­ku­jemy na plaże”, albo „skaczemy co noc dalej i polu­jemy na najpięk­niej­sze zatoczki”. My najczę­ściej wybie­ramy pierw­szą opcję, bo daje najlep­szy balans między logi­styką a odpo­czyn­kiem. Klucz to dobra­nie bazy pod Wasze potrzeby.

Poniżej cztery miej­sco­wo­ści, które real­nie robią najwięk­szą różnicę w tym, jak będzie wyglą­dał cały wyjazd.

Himarë: gdzie spać na Riwierze Albańskiej z rodziną

Jeśli mamy pole­cić jedno miej­sce „dla więk­szo­ści”, to właśnie Himarë. Jest na tyle duża, że ma sensowną infra­struk­turę (sklepy, tawerny, prome­nadę, noclegi w różnych stan­dar­dach), ale nadal nie czuć tu typo­wego kurortu „pod Instagram”.

Dlaczego warto spać w Himarë:

  • najlep­szy kompro­mis między spoko­jem a dostę­pem do usług,
  • świetna baza do zwie­dza­nia środ­ko­wej części wybrzeża (w obie strony macie sensowne dojazdy),
  • klimat jest bardziej lokalny, mniej „show” niż w najbar­dziej modnych miej­scach.

Potencjalne minusy:

  • jeśli nasta­wia­cie się na luksu­sowe beach bary i „ładne kadry” o zacho­dzie – Dhërmi/Drymades zwykle wygrywa,
  • w szczy­cie sezonu i tak bywa tłoczno, tylko w bardziej „normalny” sposób.

Dla kogo: rodziny, osoby chcące spokoju, ci, którzy chcą zoba­czyć sporo miejsc bez codzien­nej zmiany noclegu.

Himarë

Dhërmi i Drymades — dla par i fanów estetyki (butikowo, nowocześnie, „modnie”)

Jeśli Was kręcą buti­kowe hotele, desi­gner­skie wnętrza i klima­tyczne beach bary, to okolice Dhërmi / Drymades są najbar­dziej „na czasie”. Tu naprawdę bije serce modnej Albanii: muzyka wieczo­rami, ładne koncepty gastro­no­miczne, vibe bardziej śród­ziem­no­mor­ski niż bałkań­ski.

Dlaczego warto spać w Dhërmi/Drymades:

  • najlep­szy wybór, jeśli chodzi o este­tykę nocle­gów i „ładne miej­sca”,
  • dużo beach barów i zato­czek, gdzie można spędzić cały dzień bez jeżdże­nia,
  • idealne na wyjazd we dwoje.

Potencjalne minusy:

  • częściej jest drożej i bardziej sezo­nowo (wraże­nie „kurortu”),
  • do niektó­rych plaż i parkin­gów dojazd bywa mniej wygodny (stromo, ciasno).

Dla kogo: pary, osoby lubiące este­tyczne miej­scówki, ci, którzy chcą poczuć „riwiera vibe” bez kombi­no­wa­nia.

Saranda: gdzie spać na Riwierze Albańskiej dla wygody i logistyki

Saranda to najwięk­sza baza nocle­gowa i gastro­no­miczna na albań­skim połu­dniu. Jeśli lubi­cie, gdy „po plaży coś się dzieje”, a wieczo­rem można wyjść na spacer prome­nadą i mieć wszystko pod ręką, Saranda jest najła­twiej­sza logi­stycz­nie.

Dlaczego warto spać w Sarandzie:

  • najwięk­szy wybór restau­ra­cji, kawiarni i skle­pów,
  • łatwo ogar­nąć wycieczki, promy, trans­port i „sprawy orga­ni­za­cyjne”,
  • dobra baza, jeśli chce­cie robić wypady w różne strony (zwłasz­cza jeśli planu­je­cie też okolice Butrintu).

Potencjalne minusy:

  • to miasto, więc nie ma tego „zato­ko­wego” klimatu jak w mniej­szych miej­scach,
  • w sezo­nie bywa głośniej, a ruch samo­cho­dowy potrafi męczyć.

Dla kogo: osoby lubiące miej­skie waka­cje, ci, którzy chcą maksy­mal­nej wygody i dużego wyboru knajp.

lekursi, castle, hill, mountain, albania, saranda, summer, nature, panorama, outlook, sea, water, waters, city

Ksamil: gdzie spać na Riwierze Albańskiej, jeśli chcesz widoki

Ksamil ma swoje „wow”: turkus, wysepki, pocz­tów­kowe kadry. Problem w tym, że to najpo­pu­lar­niej­sze miej­sce, więc zwykle ozna­cza też najwięk­szy tłok i noclegi, które potra­fią być mniej „warun­kowe” wzglę­dem ceny.

Dlaczego warto spać w Ksamilu (albo przy­naj­mniej go zoba­czyć):

  • widoki potra­fią być spek­ta­ku­larne, szcze­gól­nie rano,
  • świetna opcja na krót­szy frag­ment wyjazdu lub jedno­dniowy wypad.

Potencjalne minusy:

  • w środku dnia bywa naprawdę ciasno (plaże, parkingi, knajpy),
  • łatwo się rozcza­ro­wać, jeśli liczy­cie na „dzikość” – tu jest raczej tury­stycz­nie.

Nasza rada (prak­tyczna): jeśli zależy Wam na Ksamiliu, często lepiej noco­wać w Sarandzie i przy­jeż­dżać do Ksamilu wcze­śnie rano, zanim zrobi się tłum. Zyskujecie kadry, a nie płaci­cie „kuror­to­wego podatku” za nocleg.

Dla kogo: osoby polu­jące na najład­niej­sze kadry, fani turku­so­wych zatok, ci, którym nie prze­szka­dza sezo­nowy tłok.

an aerial view of an island in the ocean

Najpiękniejsze plaże południowego wybrzeża Albanii: ranking

Na Riwierze Albańskiej jest mnóstwo zatok, ale prawda jest taka, że część z nich wygląda lepiej na zdję­ciach niż „w realu” w środku dnia. Dlatego zebra­li­śmy plaże, które faktycz­nie robią wraże­nie – i dają różne doświad­cze­nia: od dzikiej ciszy po wygodny chill bez ścisku.

1) Gjipe — „dzika perła” dla tych, którzy chcą uciec od tłumów

Gjipe to dla nas jedna z tych plaż, które zostają w głowie na długo. Zatoka jest scho­wana pod klifami, a wejście prowa­dzi przez wąwóz, dzięki czemu miej­sce ma klimat „odcięty od świata”. To nie jest plaża z głośną muzyką i rzędami leża­ków – raczej cisza, natura i turkus, który wygląda jak filtr, tylko że bez filtra.

Jak wygląda dojście:

  • auto zosta­wia się na parkingu, a potem idzie pieszo
  • spacer zajmuje zwykle około 20 minut (w jedną stronę)
  • końcówka prowa­dzi wąwo­zem, więc warto mieć wodę i nie iść w japon­kach

Dla kogo: dla tych, którzy wolą dzikość i spokój zamiast beach barów.

Gjipe beach

2) Pulebardha (Plaża Mew) — mała, żwirowa i bardzo fotogeniczna

Pulebardha (często nazy­wana Plażą Mew) to niewielka zatoczka ukryta między skałami, mniej więcej na odcinku między Sarandą a Ksamilem. Jest żwirowa, wciśnięta w klify i wygląda jak pocz­tówka: biała linia brzegu, turkus i skały wokół.

Dlaczego warto:

  • jest super foto­ge­niczna (zwłasz­cza, gdy słońce jest wyżej),
  • ma klimat „ukry­tej zatoki”, mimo że w sezo­nie nie jest już tajem­nicą,
  • fajna opcja na plażo­wa­nie „na widoki”, a nie na cało­dniowe leże­nie w jednym miej­scu.

Uwaga prak­tyczna: przy mniej­szej plaży szyb­ciej robi się tłoczno, więc najle­piej celo­wać w pora­nek.

3) Livadhi — szeroko, wygodnie i bez walki o każdy metr

Jeśli nie macie ochoty na prze­ci­ska­nie się między para­wa­nami, Livadhi jest strza­łem w dzie­siątkę. To szeroka plaża tuż obok Himarë, gdzie łatwiej złapać prze­strzeń nawet wtedy, gdy okolica jest pełna ludzi.

Dlaczego ją lubimy:

  • jest szeroka i „oddy­cha­jąca”, więc nie czuje­cie, że siedzi­cie komuś na głowie,
  • świetna opcja na spokoj­niej­szy dzień, gdy chce­cie po prostu plażo­wać,
  • blisko infra­struk­tury (łatwiej o jedze­nie, wodę, szybki powrót do bazy).

Dla kogo: dla osób, które chcą komfortu i prze­strzeni, ale bez rezy­gno­wa­nia z ładnego koloru wody.

Livadhi beach

4) Borsh — najdłuższa plaża Riwiery (ok. 7 km) i „pewniak” na luz

Borsh to zupeł­nie inna liga, bo to najdłuż­sza plaża na Riwierze – ciągnie się przez około 7 km. I to robi robotę: nawet w szczy­cie sezonu łatwiej znaleźć miej­sce, gdzie nie czuje­cie tłumu. Jeśli marzy Wam się plaża „na spacer”, dłuż­szy chill i brak ścisku, to jest jedna z najlep­szych opcji.

Dlaczego warto:

  • długość plaży spra­wia, że rozpra­sza ludzi,
  • jest świetna na dłuż­sze przej­ścia brze­giem i spokoj­niej­sze plażo­wa­nie,
  • często można znaleźć frag­ment „jak dla siebie”, nawet gdy w innych zato­kach jest gęsto.

Dla kogo: dla tych, którzy wolą prze­strzeń i luz zamiast zatok „na 50 ręcz­ni­ków”.

Na więk­szo­ści plaż Riwiery nie ma mięk­kiego piasku – domi­nuje żwirek i kamie­nie, a wejście do wody bywa śliskie. Buty do wody to jeden z najbar­dziej prak­tycz­nych zaku­pów przed wyjaz­dem: mniej bólu, mniej pośli­zgów i dużo więcej przy­jem­no­ści z pływa­nia oraz snor­ke­lo­wa­nia.

Borsh beach

Kuchnia Riwiery: co i gdzie zjeść?

Na albań­skim połu­dniu kuch­nia jest mocno śród­ziem­no­mor­ska: świeża ryba, owoce morza, oliwa, proste dodatki i porządny grill. Jeśli lubi­cie jeść „lokal­nie”, to Riwiera potrafi naprawdę pozy­tyw­nie zasko­czyć.

Co zamawiać, żeby poczuć Riwierę

  • Małże z jeziora Butrint – okolice Butrintu/Ksamilu żyją z hodowli małży, więc to jest tu „must” (najle­piej w wersji w sosie z oliwą/czosnkiem lub na winie).
  • Grillowane owoce morza – kalmary, krewetki, czasem ośmior­nica; jeśli w karcie jest „catch of the day”, zwykle warto iść w to.
  • Lokalna oliwa, oliwki i sery – szcze­gól­nie w rejo­nie Borsh, gdzie gaje oliwne są dosłow­nie „za plecami” wielu tawern.

Gdzie szukać dobrych (i nieprzepłaconych) miejsc

Najlepiej spraw­dza nam się prosta zasada: im mniej „plażo­wej sceno­gra­fii”, tym lepszy stosu­nek jako­ści do ceny. Rodzinne tawerny w bocz­nych ulicz­kach Himarë albo w starej wiosce Qeparo często wygry­wają z beach barami.

restaurant on the sea

Polecane knajpki: dobre opinie i sensowne widełki cenowe

Himarë – klasyczne tawerny, bez kombinowania

  • Taverna Lefteri (Since 1998) – bardzo dobry wybór na „pewną” kola­cję (ryby/mięsa, prosta kuch­nia, sprawna obsługa). W opiniach często prze­wija się, że bywa mini­mal­nie drożej niż gdzie indziej w centrum, ale nadal w grani­cach rozsądku.
  • Taverna Viron – bardziej lokal­nie i klasycz­nie, dobre miej­sce, gdy chce­cie po prostu zjeść porządny obiad bez „insta-wystroju”.
  • Taverna Stoli – fajna opcja, jeśli celu­je­cie w jedze­nie + klimat miej­sca (w opiniach mocno chwa­lone jedze­nie i widoki).

Qeparo – klimatycznie i „rodzinnie”

  • Veranda Restaurant (Qeparo) – bardzo częsty hit pole­ceń; w agre­go­wa­nych ocenach zbiera świetne recen­zje. Jeśli chodzi o budżet, źródła podają zwykle widełki ok. 1000–1500 ALL/os. (orien­ta­cyj­nie, sezon robi swoje).
  • Te Rrapi në Qeparo (village) – opcja „na klimat” w starej części/Qeparo village; dobre opinie i bardzo fajne doświad­cze­nie, jeśli chce­cie zjeść trochę wolniej, bardziej „po drodze” niż w kuror­cie.

Porto Palermo – jedzenie z widokiem (warto po twierdzy)

  • Porto Palermo Restaurant – świetne miej­sce, gdy robi­cie przy­sta­nek przy zatoce/twierdzy. Z opinii: jakość ryb i owoców morza bardzo chwa­lona, a ceny wyższe niż w typo­wych lokal­nych knaj­pach, ale nadal „do prze­ży­cia” jak na loka­li­za­cję.
    Jeśli lubi­cie konkrety, w menu (ALL) widać widełki typu: zupy ~450–550, sałatki ~450–900, maka­rony ~850‑1600, gril­lo­wane owoce morza często ~1300–1700 (pozy­cje premium potra­fią być droż­sze).

Ksamil / okolice Butrintu – “małże obowiązkowo”

  • The Mussel House Restaurant – klasyk pod małże z Butrintu; mocno chwa­lone doświad­cze­nie „nad wodą” i świe­żość małży (to jedna z tych pozy­cji, które warto zrobić choć raz).
  • King Mussel Taverna (Ksamil) – kolejna opcja „pod małże”, w opiniach chwa­lone też ośmior­nice i maka­rony z owocami morza.

Południowe wybrzeże Albanii: atrakcje poza plażami

Jeśli mamy być szcze­rzy: Riwiera Albańska potrafi wcią­gnąć tak, że czło­wiek kończy na sche­ma­cie „plaża–kolacja–plaża”. A szkoda, bo tuż obok macie kilka miejsc, które dodają wyjaz­dowi kontek­stu i robią świetną odmianę – szcze­gól­nie, gdy trafi się dzień z falą, wiatrem albo po prostu chce­cie odpo­cząć od żwiru.

Butrint (UNESCO) — antyczne miasto obok Ksamilu

Butrint to jedno z tych miejsc, które są tury­styczne, ale nadal warte czasu. Spacerujecie po ruinach antycz­nego miasta w zieleni, z wido­kami na lagunę, i nagle okazuje się, że Albania to nie tylko plaże, ale też kawał histo­rii regionu.

Dlaczego warto:

  • UNESCO i naprawdę ciekawy „mix” epok (antyk + później­sze warstwy),
  • dużo cienia i zieleni – idealne na prze­rwę od słońca,
  • świetna opcja na pora­nek albo późne popo­łu­dnie (mniej tłumów, lepsze świa­tło).

Tip z doświad­cze­nia: weźcie wodę i coś na komary (w okoli­cach laguny bywa różnie), a jeśli może­cie – idźcie wcze­śniej, zanim zrobi się gorąco.

a large stone structure with trees in the background

Zamek Porto Palermo — twierdza na półwyspie z mrocznym tłem

Porto Palermo to szybka, bardzo efek­towna atrak­cja „po drodze” (albo jako przy­sta­nek między plażami). Twierdza stoi na półwy­spie, więc macie widoki 360° na zatokę, a w środku klimat jest surowy i trochę mroczny.

Dlaczego warto:

  • krótko, konkret­nie, ale robi wraże­nie: widok + histo­ria + zdję­cia,
  • dobra odmiana w dzień, kiedy chce­cie „coś zoba­czyć”, ale bez kilku­go­dzin­nego zwie­dza­nia.

Tip prak­tyczny: buty z lepszą pode­szwą (kamień/ślisko), a w środku bywa chłod­niej niż na zewnątrz – fajna ulga w upał.

palermo, castle, cefalà diana, palermo, palermo, palermo, palermo, palermo

Stare Qeparo — kamienna wioska z widokiem na Morze Jońskie

Jeśli lubi­cie miej­sca z klima­tem „jakby czas się zatrzy­mał”, to stare Qeparo jest jednym z naszych ulubio­nych przy­stan­ków. Idzie się pod górę do niemal opusz­czo­nej, kamien­nej wioski, a na górze dosta­je­cie widok na Morze Jońskie, który spokoj­nie robi dzień.

Dlaczego warto:

  • to nie jest atrak­cja „na hałas” – raczej cisza, kamień, histo­ria i pano­rama,
  • świetne na zachód słońca albo późne popo­łu­dnie,
  • idealne dla tych, którzy lubią spacer i foto­gra­fię.

Tip z doświad­cze­nia: weźcie coś do picia i nastaw­cie się na spokojne tempo – podej­ście jest przy­jemne, ale w upale potrafi zmęczyć.

Qeparo

Blue Eye (Syri i Kaltër) — lodowate, błękitne źródło rzeki

Blue Eye to klasyk okolic Sarandy: inten­syw­nie niebie­skie źródło, które wygląda jak „dziura w ziemi z filtrem”. Woda jest lodo­wata nawet latem, więc to atrak­cja bardziej na „wow i krótką prze­rwę” niż na długie plażo­wa­nie.

Jak to ograć sensow­nie:

  • trak­tu­jemy to jako wycieczkę na 1–2 godziny (plus dojazd),
  • najle­piej jechać rano albo później, bo w środku dnia bywa tłoczno,
  • od Sarandy to zwykle około 30 minut jazdy (zależ­nie od trasy i ruchu).

Tip prak­tyczny: jeśli chce­cie się zamo­czyć, przy­go­tuj­cie się na szok termiczny — to serio lodówka. Do zdjęć najle­piej wycho­dzi w dobrym słońcu, kiedy kolor wody jest najbar­dziej „elek­tryczny”.

Blue Eye (Syri i Kaltër)

Wybrzeże Jońskie czy Riwiera Albańska – podsumowanie

Riwiera Albańska to jeden z tych kierun­ków, gdzie w ciągu jednego dnia może­cie mieć góry nad głową i turkus pod stopami. Z jednej strony dosta­je­cie wido­kowe prze­jazdy, zatoki scho­wane pod klifami i miej­sca typu Gjipe, a z drugiej – całkiem wygodną logi­stykę, dobre jedze­nie i bazy nocle­gowe dopa­so­wane do różnych stylów podró­żo­wa­nia. Jeśli mamy wska­zać prostą receptę na udany wyjazd, to brzmi ona: dobra baza + auto + plaże wybie­rane porami dnia, a nie „na ślepo”.

A Ty, który kurort wybie­rasz – impre­zową Sarandę czy spokojną Himarę? Daj znać w komen­ta­rzu!

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy