pola ryżowe

Nasz plan podróży po Bali na 14 dni. Ubud, Gili i Nusa Penida

Kamila & Bartek
Kraj: AzjaBaliIndonezja
33 min czytania

Bali – plan podróży na 2 tygo­dnie to gotowa trasa oparta na naszym wyjeź­dzie pod koniec paździer­nika. Połączyliśmy zwie­dza­nie Ubud i połu­dnio­wej części Bali z odpo­czyn­kiem na Gili Air i Gili Trawangan. Na koniec zosta­wi­li­śmy Sanur, wycieczkę na Nusa Penida oraz kilka najbar­dziej znanych miejsc na połu­dniu wyspy.

Nie chcie­li­śmy spędzić całych dwóch tygo­dni w biegu. Po inten­syw­nych dniach w Ubud świa­do­mie zapla­no­wa­li­śmy kilka spokoj­niej­szych dni na wyspach Gili. Plaże, snor­ke­ling z żółwiami i zachody słońca dobrze prze­ła­mały zwie­dza­nie świą­tyń, pól ryżo­wych i punk­tów wido­ko­wych.

W tym tekście poka­zu­jemy, jak dokład­nie wyglą­dał nasz plan podróży po Bali, gdzie spali­śmy, które restau­ra­cje dobrze wspo­mi­namy i co zrobi­li­by­śmy inaczej. Największym błędem okazało się prze­miesz­cza­nie po połu­dniu Bali poje­dyn­czymi prze­jaz­dami Boltem. Przy czte­rech osobach dużo wygod­niej byłoby zorga­ni­zo­wać kierowcę na cały dzień.

Chociaż głów­nym kierun­kiem wyjazdu było Bali, trasa obej­muje również Gili Air i Gili Trawangan. Dzięki temu nasz plan podróży po Indonezji łączy zwie­dza­nie, plaże i kilka dni praw­dzi­wego odpo­czynku.

W skrócie

  • Na początku prze­zna­czy­li­śmy 2 dni na Ubud, a następ­nie po 3 dni na Gili Air i Gili Trawangan.
  • Gili Air najle­piej spraw­dziło się do spokoj­nego odpo­czynku, snor­ke­lingu z żółwiami i plażo­wa­nia bez tłumów.
  • Gili Trawangan jest trochę więk­sze, ale również nie plano­wa­li­by­śmy tam inten­syw­nego zwie­dza­nia. To kolejny etap na odpo­czy­nek i eksplo­ro­wa­nie wyspy bez pośpie­chu.
  • Sanur było dla nas wygodną ostat­nią bazą do wycie­czek na połu­dnie Bali, do Tanah Lot i na Nusa Penida.
  • Podczas cało­dnio­wego zwie­dza­nia nie korzy­sta­li­by­śmy ponow­nie z poje­dyn­czych prze­jaz­dów Boltem. Przy czte­rech osobach lepiej umówić kierowcę na cały dzień.
  • Największe wraże­nie z całej końcówki wyjazdu zrobiła na nas Diamond Beach na Nusa Penida.

Bali – plan podróży na 2 tygodnie: jak ułożyliśmy trasę?

Dlaczego połączyliśmy Bali z wyspami Gili?

Zależało nam na tym, żeby podczas jednego wyjazdu połą­czyć zwie­dza­nie z praw­dzi­wym odpo­czyn­kiem. Samo Bali ma mnóstwo świą­tyń, wodo­spa­dów, pól ryżo­wych i plaż, jednak nie chcie­li­śmy przez 14 dni codzien­nie wsia­dać do samo­chodu i odha­czać kolej­nych atrak­cji.

Zaczęliśmy od 2 dni w Ubud. Pierwszy był spokojny, nato­miast drugi prze­zna­czy­li­śmy na cało­dniową wycieczkę z prze­wod­ni­kiem. Później prze­nie­śli­śmy się na Gili Air, a następ­nie na Gili Trawangan. Na obu wyspach zwol­ni­li­śmy, odpo­czy­wa­li­śmy na plaży i nie ukła­da­li­śmy szcze­gó­ło­wej listy miejsc do zoba­cze­nia.

Po 6 dniach na Gili wróci­li­śmy na Bali, ale tym razem zatrzy­ma­li­śmy się w Sanur. Dwa pierw­sze dni w tej bazie ponow­nie zosta­wi­li­śmy spokoj­niej­sze. Dopiero później ruszy­li­śmy na cało­dniowe wycieczki.

Dzięki takiemu podzia­łowi nasz plan podróży po Bali nie był ani zbyt inten­sywny, ani całko­wi­cie plażowy. Każda część podróży miała inny charak­ter, a jedno­cze­śnie nie zmie­nia­li­śmy noclegu co jedną noc.

Jeżeli szuka­cie podob­nej trasy po Azji, w której zwie­dza­nie prze­plata się z wyspami, zobacz­cie również nasz plan podróży po Tajlandii na 2 tygo­dnie.

Czy dwa tygodnie na Bali wystarczą?

Dwa tygo­dnie wystar­czą, żeby połą­czyć kilka regio­nów, ale trzeba wybrać prio­ry­tety. Można prze­zna­czyć cały wyjazd na samo Bali albo, tak jak my, zosta­wić kilka dni na wyspy Gili.

Nie próbo­wa­li­śmy zoba­czyć wszyst­kich popu­lar­nych miejsc. Odpuściliśmy dokła­da­nie kolej­nych wodo­spa­dów, świą­tyń i krót­kich nocle­gów wyłącz­nie po to, żeby lista była dłuż­sza.

Zamiast tego prze­zna­cza­li­śmy pełny dzień na konkretną trasę. Dzięki temu mieli­śmy czas, żeby spokoj­nie obej­rzeć miej­sca, zjeść obiad i nie kończyć każdego dnia całko­wi­cie zmęczeni.

Podróż odbyła się pod koniec paździer­nika. Jeśli również planu­je­cie wyjazd poza najbar­dziej oczy­wi­stymi miesią­cami, sprawdź­cie nasz wpis o tym, gdzie wyje­chać na waka­cje poza sezo­nem.

Zwiedzanie Bali z polskojęzycznym przewodnikiem

Podczas wyjazdu korzy­sta­li­śmy z pomocy balij­skiego prze­wod­nika mówią­cego po polsku. Pierwszą cało­dniową trasę zorga­ni­zo­wa­li­śmy z nim w okoli­cach Ubud, a później wybra­li­śmy się wspól­nie na Nusa Penida.

Takie rozwią­za­nie bardzo dobrze spraw­dziło się przy dłuż­szych wyciecz­kach. Nie musie­li­śmy samo­dziel­nie usta­lać kolej­no­ści miejsc, zama­wiać osob­nych prze­jaz­dów ani pilno­wać całej logi­styki.

Dużą zaletą było również to, że prze­wod­nik opowia­dał nam o świą­ty­niach i rytu­ale oczysz­cze­nia. W rezul­ta­cie nie oglą­da­li­śmy wszyst­kiego wyłącz­nie jako ładnego tła do zdjęć.

Kontakt i więcej infor­ma­cji o orga­ni­zo­wa­nych wyciecz­kach znaj­dzie­cie na stro­nie naszego prze­wod­nika na Facebooku.

Nasz tip: jeśli jedzie­cie w 4 osoby, koniecz­nie porów­naj­cie koszt kierowcy lub prze­wod­nika z ceną kilku osob­nych prze­jaz­dów. Nawet przy podob­nej kwocie może­cie zaosz­czę­dzić sporo czasu.

Bali – plan podróży na 2 tygodnie dzień po dniu

Dzień 1: spokojny początek w Ubud

  • przy­jazd do Ubud,
  • zamel­do­wa­nie w Umanara Villas Ubud,
  • odpo­czy­nek po podróży,
  • pałac na wodzie,
  • spacer po centrum,
  • spokojna kola­cja.

Dzień 2: całodniowa wycieczka po okolicach Ubud

  • Małpi Las w Ubud,
  • Happy Swing Bali,
  • pola ryżowe Tegalalang,
  • Pura Gunung Kawi Sebatu,
  • rytuał oczysz­cze­nia,
  • Gunung Kawi Tampaksiring,
  • obiad w SunSun Warung.

Dzień 3: przejazd na Gili Air

  • wyjazd z Ubud,
  • trans­fer na wyspę,
  • zakwa­te­ro­wa­nie w Gili Land,
  • spacer po okolicy,
  • plaża,
  • zachód słońca.

Dzień 4: snorkeling i odpoczynek na Gili Air

  • pływa­nie z żółwiami,
  • plażo­wa­nie,
  • spacer po wyspie,
  • kola­cja przy plaży.

Dzień 5: Gili Air bez szczegółowego planu

  • spokojne śnia­da­nie,
  • dalsze pozna­wa­nie wyspy,
  • plażo­wa­nie,
  • zachód słońca,
  • wieczorny drink.

Dzień 6: przenosiny na Gili Trawangan

  • trans­fer na drugą wyspę,
  • zakwa­te­ro­wa­nie Kubuwatu Boutique Resort,
  • spacer po okolicy,
  • basen lub plaża,
  • zachód słońca.

Dzień 7: eksplorowanie Gili Trawangan

  • spacer po wyspie,
  • przy­stanki na kawę i jedze­nie,
  • odpo­czy­nek,
  • wieczór w beach clubie.

Dzień 8: kolejny spokojny dzień na Gili Trawangan

  • śnia­da­nie,
  • basen,
  • plaża,
  • dalsze pozna­wa­nie wyspy,
  • kola­cja bez pośpie­chu.

Dzień 9: powrót na Bali i Sanur

  • trans­fer z Gili Trawangan,
  • zamel­do­wa­nie w Maison Aurelia Sanur,
  • basen,
  • spacer po okolicy.

Dzień 10: odpoczynek w Sanur

  • spokojne śnia­da­nie,
  • basen,
  • spacer,
  • restau­ra­cje w okolicy,
  • przy­go­to­wa­nie do kolej­nych wycie­czek.

Dzień 11: południe Bali

  • Garuda Wisnu Kencana Cultural Park,
  • Suluban Beach,
  • świą­ty­nia Uluwatu,
  • Melasti Beach Ungasan,
  • powrót do Sanur.

Dzień 12: Bajra Sandhi, Tanah Lot i Kuta

  • Bajra Sandhi Monument,
  • Tanah Lot,
  • Kuta Beach,
  • powrót do Sanur.

Dzień 13: Nusa Penida z przewodnikiem

  • Broken Beach,
  • Angel’s Billabong,
  • Kelingking Beach,
  • Diamond Beach,
  • powrót do Sanur.

Dzień 14: tatuaże i powrót

  • spokojny pora­nek,
  • ostatni spacer,
  • tatu­aże w Inked Up Tattoo Parlour Sanur,
  • przy­go­to­wa­nie do podróży powrot­nej.

Po rozpi­sa­niu całej trasy widać, że plan podroży po Bali nie musi ozna­czać zwie­dza­nia od rana do wieczora. Intensywniejsze dni prze­pla­ta­li­śmy odpo­czyn­kiem, dzięki czemu pod koniec wyjazdu nadal mieli­śmy ener­gię na Nusa Penida.

Ubud – dni 1–2 planu podróży po Bali

Ubud było pierw­szą bazą naszego wyjazdu. Spędziliśmy tutaj 2 dni, przy czym pierw­szy zosta­wi­li­śmy spokoj­niej­szy po podróży, a drugi prze­zna­czy­li­śmy na cało­dniowe zwie­dza­nie z balij­skim prze­wod­ni­kiem mówią­cym po polsku.

Dzień 1: pałac na wodzie i spokojny spacer po Ubud

Po zamel­do­wa­niu w Umanara Villas Ubud odpo­czę­li­śmy, a później ruszy­li­śmy do centrum. Głównym punk­tem pierw­szego dnia był pałac na wodzie.

To jedna z tych świą­tyń, które naszym zdaniem zdecy­do­wa­nie warto zoba­czyć podczas pobytu w Ubud. Najbardziej podo­bały nam się stawy wypeł­nione kwia­tami lotosu, wejście prowa­dzące pomię­dzy wodą oraz charak­te­ry­styczna balij­ska archi­tek­tura.

Całość jest bardzo este­tyczna i od razu wpro­wa­dziła nas w klimat Bali. Na zdję­ciach miej­sce wygląda ładnie, ale na żywo prezen­tuje się jesz­cze lepiej, szcze­gól­nie gdy kwiaty lotosu są dobrze widoczne.

Dodatkową zaletą jest poło­że­nie w centrum Ubud. Nie trzeba orga­ni­zo­wać osob­nego trans­portu, dlatego bez problemu połą­czy­li­śmy świą­ty­nię ze spokoj­nym space­rem po okolicy.

Na wizytę prze­zna­czy­li­by­śmy około 45–60 minut. W ciągu dnia może poja­wić się więcej osób, więc wcze­śniej­sza godzina będzie lepsza, jeśli zależy Wam na spokoj­niej­szym oglą­da­niu miej­sca.

Nasz tip: pałac na wodzie świet­nie spraw­dza się na pierw­szy dzień w Ubud. Nie trak­to­wa­li­by­śmy go tylko jako szyb­kiego przy­stanku na zdję­cie, ponie­waż sama świą­ty­nia i jej otocze­nie naprawdę zasłu­gują na spokojne obej­rze­nie.

Dzień 2: całodniowa trasa z przewodnikiem

Następnego ranka rozpo­czę­li­śmy wycieczkę po okoli­cach Ubud. Wszystkie opisane poni­żej miej­sca odwie­dzi­li­śmy tego samego dnia, a ich kolej­ność pozwo­liła połą­czyć małpy, zdję­cia na huśtaw­kach, pola ryżowe i dwie zupeł­nie różne świą­ty­nie.

Małpi Las w Ubud

Pierwszym punk­tem był Małpi Las. Nie jest to zwykły park ze zwie­rzę­tami, ponie­waż space­ruje się po dużym, zielo­nym tere­nie pełnym drzew, kamien­nych rzeźb i świą­tyn­nych zabu­do­wań.

Małpy poru­szają się swobod­nie pomię­dzy odwie­dza­ją­cymi, dlatego miej­sce daje zupeł­nie inne wraże­nie niż klasyczne zoo. Sam teren również jest bardzo klima­tyczny i spokoj­nie można spędzić tutaj około 1,5–2 godzin.

Podczas wizyty trzeba pilno­wać swoich rzeczy i zacho­wać dystans do zwie­rząt. Nie wycią­ga­li­by­śmy przy małpach jedze­nia, luźno trzy­ma­nych przed­mio­tów ani okula­rów. Telefon również najle­piej trzy­mać pewnie w ręce lub scho­wać w zamknię­tej torbie.

Nasz tip: scho­waj­cie wszystko, co łatwo zabrać lub ścią­gnąć. Nie próbuj­cie również doty­kać małp ani podcho­dzić do nich wyłącz­nie po to, żeby zrobić bliż­sze zdję­cie.

Happy Swing Bali

Po Małpim Lesie poje­cha­li­śmy do Happy Swing Bali. To miej­sce stwo­rzone przede wszyst­kim z myślą o zdję­ciach na huśtaw­kach i w długich sukniach, z polami ryżo­wymi w tle.

Wybraliśmy właśnie ten kompleks, ponie­waż był mniej zatło­czony niż najbar­dziej znane atrak­cje tego typu. Dzięki temu wszystko odby­wało się spokoj­niej i nie czuli­śmy presji długiej kolejki czeka­ją­cej za nami.

Trzeba jednak uczci­wie powie­dzieć, że nie jest to klasyczny punkt do zwie­dza­nia. Jeśli nie zależy Wam na pozo­wa­nych zdję­ciach, huśtaw­kach ani sukniach, spokoj­nie może­cie go odpu­ścić i prze­zna­czyć więcej czasu na pola ryżowe lub świą­ty­nie.

Na miej­scu spędzi­cie mniej więcej godzinę, chociaż dużo zależy od liczby wybra­nych stano­wisk i zdjęć.

Nasz tip: potrak­tuj­cie Happy Swing jak sesję zdję­ciową, a nie obowiąz­kową atrak­cję Bali. Dla nas był to ciekawy element dnia, ale nie pole­ca­li­by­śmy go osobom, które nie lubią takich zdjęć.

kobieta na huśtawce

Pola ryżowe Tegalalang

Kolejnym punk­tem tej samej trasy były pola ryżowe Tegalalang. To jeden z najbar­dziej charak­te­ry­stycz­nych krajo­bra­zów w okoli­cach Ubud, z tara­sami rozcią­ga­ją­cymi się na zielo­nych zboczach.

Nie zatrzy­my­wa­li­by­śmy się wyłącz­nie przy pierw­szym widoku od strony drogi. Znacznie lepiej zejść kawa­łek niżej i przejść pomię­dzy tara­sami, ponie­waż dopiero wtedy miej­sce poka­zuje swój praw­dziwy klimat.

Na spokojne oglą­da­nie prze­zna­czy­li­by­śmy około 1–2 godzin. Trzeba jednak liczyć się ze scho­dami, nierów­nymi ścież­kami i wysoką tempe­ra­turą. Po desz­czu część trasy może być również śliska, dlatego wygodne buty spraw­dzą się lepiej niż klapki.

Nasz tip: przy­jedź­cie możli­wie wcze­śnie, zanim zrobi się bardzo gorąco. Jeśli zależy Wam tylko na szyb­kim zdję­ciu, wystar­czy punkt wido­kowy, ale spokojny spacer daje znacz­nie więcej.

Pura Gunung Kawi Sebatu i rytuał oczyszczenia

Po polach ryżo­wych udali­śmy się do Pura Gunung Kawi Sebatu. To spokojna świą­ty­nia wodna otoczona ziele­nią, w której można wziąć udział w rytu­ale oczysz­cze­nia.

Właśnie rytuał był dla nas najcie­kaw­szą częścią wizyty. Nie trak­to­wa­li­śmy go jako atrak­cji przy­go­to­wa­nej pod tury­stów, dlatego słucha­li­śmy wska­zó­wek prze­wod­nika i zacho­wy­wa­li­śmy się zgod­nie z zasa­dami świą­tyni.

Jeżeli również planu­je­cie oczysz­cze­nie, zabierz­cie ręcz­nik oraz ubra­nia na zmianę. W świą­ty­niach obowią­zuje odpo­wiedni strój, dlatego na miej­scu może być również potrzebny sarong.

Na całość prze­zna­czy­li­by­śmy około 1–1,5 godziny. Pośpiech nie ma tu więk­szego sensu, zwłasz­cza jeśli chce­cie zrozu­mieć, na czym polega rytuał.

Nasz tip: przed wycieczką zapy­taj­cie prze­wod­nika, co dokład­nie zabrać. Suche ubra­nia i ręcz­nik zdecy­do­wa­nie przy­da­dzą się po wyjściu z wody.

Gunung Kawi Tampaksiring

Ostatnią świą­ty­nią tego dnia było Gunung Kawi Tampaksiring. Kompleks znaj­duje się w zielo­nej doli­nie, a jego najbar­dziej charak­te­ry­stycz­nym elemen­tem są monu­men­talne formy wykute w skale.

Samo poło­że­nie zrobiło na nas duże wraże­nie, ale trzeba przy­go­to­wać się na sporą liczbę scho­dów. Zejście jest stosun­kowo łatwe, nato­miast powrót w wyso­kiej tempe­ra­tu­rze może już dać się we znaki.

Nie plano­wa­li­by­śmy tego miej­sca jako szyb­kiego przy­stanku na kilka­na­ście minut. Na spokojne zejście, zwie­dza­nie i powrót potrzeba około 1,5 godziny. Osoby mające problemy z kola­nami powinny dodat­kowo wziąć pod uwagę ukształ­to­wa­nie terenu.

Nasz tip: zabierz­cie wodę i wygodne buty. Gunung Kawi lepiej odwie­dzić wcze­śniej niż późnym popo­łu­dniem, kiedy po całym dniu schody mogą być już znacz­nie bardziej męczące.

Obiad w SunSun Warung

Cały dzień zakoń­czy­li­śmy obia­dem w SunSun Warung. Jedzenie było cieka­wie i bardzo ładnie podane, a przy okazji mogli­śmy spró­bo­wać różnych lokal­nych smaków.

Po kilku godzi­nach zwie­dza­nia był to naprawdę przy­jemny finał wycieczki. Restaurację dobrze wspo­mi­namy zarówno ze względu na jedze­nie, jak i sposób poda­nia dań.

Sun Sun Warung, balijskie jedzenie

Gdzie spaliśmy w Ubud?

Zatrzymaliśmy się w Umanara Villas Ubud. To cudowne, kame­ralne miej­sce urzą­dzone w stylu boho. Willa, roślin­ność i cały wystrój bardzo dobrze paso­wały do klimatu Ubud.

Był to jeden z naszych ulubio­nych nocle­gów podczas całej podróży. Jeśli zależy Wam na este­tycz­nym i spokoj­nym miej­scu, a nie na dużym hote­lo­wym komplek­sie, zdecy­do­wa­nie warto je spraw­dzić.

Nasz tip: na Ubud prze­zna­czy­li­by­śmy mini­mum 2 pełne dni. Pierwszy zostaw­cie na centrum i spokojne wejście w wyjazd, nato­miast drugi na cało­dniową trasę po polach ryżo­wych oraz świą­ty­niach.

Gili Air – dni 3–5

Trzeciego dnia opuści­li­śmy Ubud i prze­nie­śli­śmy się na Gili Air. Po trans­fe­rze nie plano­wa­li­śmy już żadnego więk­szego zwie­dza­nia. Zameldowaliśmy się, prze­szli­śmy po najbliż­szej okolicy, a później zakoń­czy­li­śmy dzień na plaży i zacho­dzie słońca.

Gili Air jest naprawdę małe, dlatego w ciągu kolej­nych dni spokoj­nie obeszli­śmy całą wyspę pieszo. Nie ma tutaj wielu klasycz­nych atrak­cji, muzeów ani świą­tyń do odha­cza­nia, ale właśnie z tego powodu wyspa bardzo dobrze spraw­dziła się jako odpo­czy­nek po Ubud.

Większość czasu spędza­li­śmy na plaży, opala­li­śmy się i pływa­li­śmy z żółwiami. Snorkeling był główną atrak­cją naszego pobytu, dlatego nie dokła­da­li­śmy już kolej­nych zorga­ni­zo­wa­nych wycie­czek. Najlepiej zacho­wać dystans do zwie­rząt, nie próbo­wać ich doty­kać ani podpły­wać do nich za wszelką cenę. Warto również uważać na rafę i nie stawać na niej nawet wtedy, gdy woda wydaje się płytka.

Jednego dnia obeszli­śmy również całą wyspę. Trasa nie prowa­dzi jednak przez równą prome­nadę na całej długo­ści. Miejscami idzie się po piasku, dlatego w środku dnia spacer może być bardziej męczący, niż suge­ruje niewielki rozmiar Gili Air. My robi­li­śmy po drodze prze­rwy na jedze­nie, plażę i odpo­czy­nek, więc całość miała bardzo spokojny charak­ter.

Wieczorami chodzi­li­śmy na zachody słońca. Na plaży, którą wybie­ra­li­śmy, prak­tycz­nie nie było ludzi, dzięki czemu mogli­śmy naprawdę zwol­nić. W tej części nasz plan zwie­dza­nia Bali wyraź­nie zmie­nił tempo. Gili Air nie było dla nas miej­scem na inten­sywne zwie­dza­nie, lecz na odpo­czy­nek, i właśnie w tej roli spraw­dziło się najle­piej.

Nasz tip: na Gili Air zapla­nuj­cie snor­ke­ling i spacer dookoła wyspy, ale pozo­sta­łego czasu nie wypeł­niaj­cie na siłę. Największą zaletą tego miej­sca jest właśnie brak pośpie­chu.

Gdzie jedliśmy na Gili Air?

W Mama Pizza Gili Air jedli­śmy prze­pyszną pizzę w stylu neapo­li­tań­skim. Dodatkową zaletą jest możli­wość siedze­nia przy plaży z wido­kiem na zachód słońca.

Naszym najwięk­szym odkry­ciem było jednak Santorini Greek Restaurant & Resort Gili Air. Wracaliśmy tam prak­tycz­nie codzien­nie na obiad, co chyba najle­piej poka­zuje, jak dobrze wspo­mi­namy to miej­sce.

Na tajskie jedze­nie pole­camy Sabai Sabai, nato­miast Sands Beach Club dobrze spraw­dził się na wieczor­nego drinka i muzykę na żywo.

pizza na plaży

Gdzie spaliśmy na Gili Air?

Wybraliśmy Gili Land. Ogród był bardzo ładny i zadbany, a po tere­nie chodziło dużo kotów, co dodat­kowo doda­wało temu miej­scu uroku.

Same domki wyma­gają już jednak odświe­że­nia. Śniadania również były bardzo podsta­wowe – wystar­czały, żeby coś zjeść, ale zdecy­do­wa­nie nie nale­żały do mocnych stron noclegu.

Na kilka dni było w porządku, szcze­gól­nie że więk­szość czasu spędza­li­śmy poza domkiem. Nie wybra­li­by­śmy go jednak dla wyso­kiego stan­dardu.

Nasz tip: na Gili Air zapla­nuj­cie snor­ke­ling i spacer dookoła wyspy, ale pozo­sta­łego czasu nie wypeł­niaj­cie na siłę. Największą zaletą tego miej­sca jest właśnie brak pośpie­chu.

Gili Trawangan – dni 6–8

Szóstego dnia prze­nie­śli­śmy się na Gili Trawangan. Po przy­jeź­dzie zamel­do­wa­li­śmy się i ponow­nie zosta­wi­li­śmy resztę dnia spokojną. Spacerowaliśmy po okolicy, odpo­czy­wa­li­śmy przy base­nie i poszli­śmy na zachód słońca.

Gili Trawangan jest więk­sze od Gili Air, ale nadal na tyle małe, że w kolej­nych dniach mogli­śmy pozna­wać je bez szcze­gó­ło­wego planu. Nie ma tutaj wielu klasycz­nych atrak­cji, dlatego siódmy i ósmy dzień także prze­zna­czy­li­śmy głów­nie na odpo­czy­nek.

Jak spędziliśmy dni 7–8?

Spacerowaliśmy po wyspie, zatrzy­my­wa­li­śmy się na kawę i jedze­nie, korzy­sta­li­śmy z basenu oraz plaży. Wieczorami szuka­li­śmy nato­miast miejsc z wido­kiem na zachód słońca.

Nie próbo­wa­li­śmy codzien­nie orga­ni­zo­wać nowej aktyw­no­ści. Dzięki temu mieli­śmy czas na spokojne śnia­da­nia, odpo­czy­nek i pozna­wa­nie kolej­nych miejsc bez patrze­nia na zega­rek.

Jeśli macie mniej czasu, nie musi­cie odwie­dzać obu wysp. Gili Air wybra­li­by­śmy dla spokoj­niej­szego klimatu, pust­szych plaż i wyci­sze­nia. Gili Trawangan lepiej spraw­dzi się z kolei u osób, które chcą mieć więk­szy wybór restau­ra­cji oraz beach clubów.

Gdzie jedliśmy na Gili Trawangan?

Coffee & Thyme Gili Trawangan dobrze spraw­dziło się na śnia­da­nie. Jedzenie było smaczne, a dodat­kowo mieli całkiem dobrą matchę.

Na drinka i zachód słońca pole­camy Malibu Beach Club. Można tam również coś prze­ką­sić, więc nie trzeba później od razu szukać kolej­nego miej­sca na kola­cję.

Kayu Manis Kitchen & Bar jest prze­piękne i bardzo insta­gra­mowe. Na szczę­ście nie kończy się wyłącz­nie na wyglą­dzie, ponie­waż jedze­nie również było dobre.

Na zdrowe śnia­da­nie, bowle i lżej­sze jedze­nie wybra­li­by­śmy ponow­nie Carpe Diem – Coffee & Restaurant Gili Trawangan.

Gdzie spaliśmy na Gili Trawangan?

Bardzo dobrze wspo­mi­namy Kubuwatu Boutique Resort Gili Trawangan. Hotel był ładny i zadbany, znaj­do­wał się blisko plaży, a z naszego pokoju mieli­śmy bezpo­średni dostęp do basenu. Dodatkowo śnia­da­nia były naprawdę dobre.

Nasi znajomi wybrali nato­miast GiliFit Fitness Resort. To ciekawa opcja dla osób, które podczas wyjazdu nadal chcą treno­wać. Na miej­scu znaj­duje się siłow­nia, przy­jemny basen i bardziej spor­towe jedze­nie, w tym posiłki z więk­szą ilością białka.

Nasz tip: przed wybo­rem pomię­dzy Gili Air i Gili Trawangan zasta­nów­cie się, czego ocze­ku­je­cie. Air jest spokoj­niej­sze, nato­miast Trawangan daje więk­szy wybór lokali i trochę więcej życia wieczo­rem.

kubuwatu Boutique Resort

Sanur – dni 9–10 planu podróży po Bali

Dziewiątego dnia wróci­li­śmy na Bali i zatrzy­ma­li­śmy się w Sanur. Po trans­fe­rze nie rusza­li­śmy od razu na kolejne atrak­cje. Zameldowaliśmy się w hotelu, odpo­czę­li­śmy przy base­nie i prze­szli­śmy po okolicy.

Również dzie­siąty dzień zosta­wi­li­śmy spokoj­niej­szy. Spacerowaliśmy, korzy­sta­li­śmy z basenu i spraw­dza­li­śmy restau­ra­cje w Sanur. Po 6 dniach na wyspach był to dobry moment, żeby przy­go­to­wać się do inten­syw­niej­szej końcówki podróży.

Sanur nie było dla nas najważ­niej­szą atrak­cją wyjazdu. Dużo lepiej spraw­dziło się jako wygodna baza, z której mogli­śmy ruszać na cało­dniowe wycieczki bez ponow­nego prze­pa­ko­wy­wa­nia.

Dzięki temu plan podróży po Bali zacho­wał prostą logi­stykę. Przez ostat­nie dni spali­śmy w jednym miej­scu, a jedno­cze­śnie każdego dnia mogli­śmy jechać w inną część wyspy.

Południe Bali – dzień 11

Jedenastego dnia wróci­li­śmy do inten­syw­niej­szego zwie­dza­nia. Podczas jednej trasy połą­czy­li­śmy Garuda Wisnu Kencana Cultural Park, Suluban Beach, świą­ty­nię Uluwatu i Melasti Beach Ungasan.

Sam zestaw miejsc był dobry, ale źle rozwią­za­li­śmy trans­port. Pomiędzy wszyst­kimi punk­tami jeździ­li­śmy Boltem, przez co sporo czasu stra­ci­li­śmy w korkach i na ocze­ki­wa­niu na kolejne samo­chody.

Ponieważ byli­śmy w 4 osoby, dzisiaj bez waha­nia umówi­li­by­śmy kierowcę na cały dzień.

Garuda Wisnu Kencana Cultural Park

Pierwszym punk­tem był Garuda Wisnu Kencana Cultural Park, czyli rozle­gły kompleks kultu­rowy z monu­men­tal­nym posą­giem Wisznu na Garudzie.

Największe wraże­nie robi przede wszyst­kim skala całego miej­sca. To nie jest kame­ralna świą­ty­nia ukryta w zieleni, lecz duża, uporząd­ko­wana i bardziej tury­styczna atrak­cja.

Na zwie­dza­nie prze­zna­czy­li­by­śmy około 2–3 godzin, szcze­gól­nie jeśli chce­cie spokoj­nie przejść cały teren. Trzeba też przy­go­to­wać się na chodze­nie po dość otwar­tej prze­strzeni, dlatego przy­da­dzą się woda i nakry­cie głowy.

Suluban Beach

Po wizy­cie w GWK poje­cha­li­śmy na Suluban Beach. To niety­powa plaża ukryta poni­żej wyso­kich klifów. Żeby dostać się na dół, trzeba zejść scho­dami i przejść pomię­dzy skałami.

Nie jest to klasyczna, szeroka plaża na kilka godzin opala­nia. Najciekawsze jest samo poło­że­nie, skalne przej­ścia i widoki.

Warunki zależą od poziomu wody, dlatego mokre skały mogą być śliskie, a podczas przy­pływu prze­strzeni na dole jest mniej. Na wizytę prze­zna­czy­li­by­śmy około 1–1,5 godziny.

Suluban Beach

Świątynia Uluwatu

Kolejnym punk­tem tego samego dnia była świą­ty­nia Uluwatu. Kompleks znaj­duje się na wyso­kim klifie, dlatego poza samą świą­ty­nią ogromne wraże­nie robią widoki na ocean.

Teren wymaga spaceru i nie kończy się na jednym punk­cie wido­ko­wym. Na spokojne obej­rze­nie okolicy prze­zna­czy­li­by­śmy około 1,5–2 godzin.

Podobnie jak w Małpim Lesie, trzeba uważać na małpy. Okulary, tele­fon i luźne przed­mioty najle­piej dobrze zabez­pie­czyć. W świą­tyni należy również prze­strze­gać zasad doty­czą­cych ubioru i korzy­stać z sarongu, jeśli jest wyma­gany.

świątynia Uluwatu

Melasti Beach Ungasan

Ostatnim miej­scem tego dnia była Melasti Beach Ungasan. To szeroka plaża poło­żona poni­żej wyso­kich klifów, do której prowa­dzi efek­towna droga pomię­dzy skal­nymi ścia­nami.

Po wcze­śniej­szym zwie­dza­niu plaża była dobrym zakoń­cze­niem dnia. Mogliśmy już zwol­nić, odpo­cząć i nie szukać kolej­nej atrak­cji.

Jeżeli chce­cie zostać tutaj dłużej, zare­zer­wuj­cie przy­naj­mniej 1–2 godziny. Nie ma więk­szego sensu jechać tak daleko wyłącz­nie na szyb­kie zdję­cie.

Nasz tip: przy tej trasie umów­cie jednego kierowcę na cały dzień. Cztery osobne prze­jazdy mogą wyglą­dać taniej, ale korki i ocze­ki­wa­nie potra­fią zabrać sporą część zwie­dza­nia.

Bajra Sandhi, Tanah Lot i Kuta – dzień 12

Dwunastego dnia połą­czy­li­śmy trzy zupeł­nie różne miej­sca: Bajra Sandhi Monument, Tanah Lot i Kuta Beach.

Bajra Sandhi Monument

Pierwszym przy­stan­kiem był Bajra Sandhi Monument. Budowla znaj­duje się w miej­skim otocze­niu i wyraź­nie różni się od świą­tyń odwie­dza­nych wcze­śniej.

Najbardziej wyróż­nia się sama archi­tek­tura monu­mentu. To miej­sce ma więk­szy sens dla osób zain­te­re­so­wa­nych histo­rią i kulturą Bali niż dla tych, które szukają wyłącz­nie plaż oraz wido­ków.

Nie uzna­li­by­śmy go za najwięk­sze must-see całej wyspy, ale z Sanur był to logiczny począ­tek dnia. Na wizytę wystar­czy około 1–1,5 godziny.

Tanah Lot

Następnie poje­cha­li­śmy do Tanah Lot, czyli jednej z najbar­dziej rozpo­zna­wal­nych świą­tyń na Bali. Największą atrak­cją jest jej poło­że­nie na skale przy oceanie.

To zdecy­do­wa­nie miej­sce, które warto zoba­czyć, ale trzeba przy­go­to­wać się na dużą liczbę odwie­dza­ją­cych. Wygląd okolicy zależy również od poziomu wody, dlatego przed wyjaz­dem dobrze spraw­dzić przy­pływy.

Nie ogra­ni­cza­li­by­śmy wizyty do jednego zdję­cia. Lepiej przejść kawa­łek wzdłuż wybrzeża i zoba­czyć świą­ty­nię z kilku perspek­tyw. Na całość prze­zna­czy­li­by­śmy około 1,5–2 godzin.

Kuta Beach

Ostatnim punk­tem dnia była Kuta Beach. Plaża ma znacz­nie bardziej miej­ski i komer­cyjny charak­ter niż miej­sca na wyspach Gili.

Nie plano­wa­li­śmy tutaj cało­dzien­nego plażo­wa­nia. Potraktowaliśmy Kutę jako końcowy przy­sta­nek i okazję do zoba­cze­nia jednej z najbar­dziej znanych części Bali.

Jeżeli zależy Wam na ciszy i niemal pustej plaży, Kuta raczej nie będzie najlep­szym wybo­rem. Po Gili Air nie zrobi również takiego wraże­nia jak spokoj­niej­sze wyspy. Mimo to można zoba­czyć ją przy okazji, jeśli i tak jeste­ście w tej części Bali.

Nasz tip: Bajra Sandhi, Tanah Lot i Kuta tworzą pełny dzień. Nie dokła­da­li­śmy już kolej­nych punk­tów, ponie­waż same prze­jazdy zajmują sporo czasu.

Nusa Penida w planie podróży po Bali – dzień 13

Trzynastego dnia wybra­li­śmy się z prze­wod­ni­kiem na Nusa Penida. W ciągu jednej wycieczki zoba­czy­li­śmy Broken Beach, Angel’s Billabong, Kelingking Beach i Diamond Beach.

Była to inten­sywna trasa, dlatego zorga­ni­zo­wana wycieczka bardzo ułatwiła logi­stykę. Nie musie­li­śmy usta­lać kolej­no­ści punk­tów ani samo­dziel­nie orga­ni­zo­wać prze­jaz­dów po wyspie.

Odległości na mapie mogą wyglą­dać niewin­nie, jednak dojazdy i dojścia do punk­tów wido­ko­wych zajmują sporo czasu. Z tego powodu nie dokła­da­li­by­śmy kolej­nych atrak­cji.

Broken Beach

Pierwszym punk­tem była Broken Beach, czyli zatoka otoczona skal­nym klifem z charak­te­ry­stycz­nym natu­ral­nym łukiem otwie­ra­ją­cym się na ocean.

To przede wszyst­kim miej­sce wido­kowe. Na samą plażę się nie scho­dzi, dlatego nie trzeba plano­wać tutaj kąpieli ani dłuż­szego odpo­czynku.

Wokół zatoki prowa­dzi ścieżka, ale przy krawę­dziach należy zacho­wać ostroż­ność. Na spokojne obej­rze­nie miej­sca wystar­czy około 30–45 minut.

broken beach

Angel’s Billabong

W pobliżu Broken Beach znaj­duje się Angel’s Billabong, czyli natu­ralny skalny basen poło­żony tuż przy oceanie.

Miejsce wygląda bardzo efek­tow­nie, szcze­gól­nie przy spokoj­niej­szej wodzie. Jednocześnie fale i mokre skały mogą stano­wić realne zagro­że­nie.

Nie wcho­dzi­li­by­śmy do wody wyłącz­nie dlatego, że inni to robią. Warunki mogą szybko się zmie­nić, dlatego lepiej stoso­wać się do aktu­al­nych zasad i pole­ceń na miej­scu.

Kelingking Beach

Kolejnym przy­stan­kiem była Kelingking Beach, czyli najbar­dziej rozpo­zna­walny widok na Nusa Penida. Charakterystyczny klif rzeczy­wi­ście robi ogromne wraże­nie, chociaż przy punk­cie wido­ko­wym może być sporo osób.

Zejście na plażę jest strome i wyma­ga­jące. Przy jedno­dnio­wej wycieczce nie próbo­wa­li­by­śmy scho­dzić na dół, ponie­waż zabra­łoby to zbyt dużo czasu i wyma­gało później cięż­kiego powrotu.

Sam widok z góry w zupeł­no­ści wystar­czy, jeśli tego dnia planu­je­cie jesz­cze Diamond Beach.

Diamond Beach

Ostatnim i zdecy­do­wa­nie najlep­szym punk­tem była Diamond Beach. To najpięk­niej­sza plaża, jaką do tej pory widzie­li­śmy.

Jasny piasek, turku­sowa woda i wyso­kie skały tworzą dokład­nie taki krajo­braz, jaki koja­rzy się z pocz­tówką z Indonezji. Już sam widok z góry zrobił na nas więk­sze wraże­nie niż wiele najbar­dziej znanych miejsc na Bali.

Zejście prowa­dzi po stro­mych scho­dach przy klifie, dlatego nie każdy będzie czuł się tam komfor­towo. Nawet bez scho­dze­nia na dół pano­rama jest jednak niesa­mo­wita.

Nasz plan podroży po Bali bez Nusa Penida byłby spokoj­niej­szy, ale zabra­kłoby w nim najmoc­niej­szego wido­kowo dnia całego wyjazdu.

Nasz tip: przy jedno­dnio­wej wycieczce zostań­cie przy 3–4 najważ­niej­szych miej­scach. Próba zoba­cze­nia całej Nusa Penida ozna­cza­łaby głów­nie jazdę i szyb­kie zdję­cia.

Tatuaż i powrót – dzień 14

Czternasty dzień był dniem powrotu, dlatego nie plano­wa­li­śmy już dalszego zwie­dza­nia. Zostawiliśmy spokojny pora­nek i czas na spako­wa­nie.

Dodatkowo zrobi­ły­śmy z kole­żanką tatu­aże. To powoli staje się naszą podróż­ni­czą trady­cją, ponie­waż wcze­śniej zrobi­ły­śmy podob­nie podczas wyjazdu do Tajlandii.

Wybrałyśmy Inked Up Tattoo Parlour Sanur. Na miej­scu było steryl­nie i czysto, a osoby wyko­nu­jące tatu­aże pode­szły do wszyst­kiego bardzo profe­sjo­nal­nie.

Tatuażu nie plano­wa­ły­by­śmy jednak na początku wyjazdu. Przy kolej­nych dniach spędzo­nych na plaży, w base­nie i podczas snor­ke­lingu pielę­gna­cja byłaby znacz­nie trud­niej­sza.

Nasz tip: jeśli chce­cie zrobić tatuaż na Bali, zapla­nuj­cie go na końcówkę wyjazdu, już po dniach spędzo­nych w wodzie.

Gdzie jedliśmy w Sanur?

Tree Bar at Maya Sanur to bardzo przy­jemne miej­sce na śnia­da­nie, jednak ceny były dość wyso­kie. Wybralibyśmy je bardziej dla otocze­nia i klimatu niż jako codzienną opcję.

Do Bubba Gump poszli­śmy głów­nie ze względu na znany filmowy motyw. Fani mogą dobrze się tam bawić, ale samo jedze­nie nie zrobiło na nas więk­szego wraże­nia.

Bardzo dobrze wspo­mi­namy BaliSabi Pokè Bowl Bar. Bowle były smaczne i spraw­dziły się jako lżej­szy posi­łek.

Na drinka oraz kola­cję pole­camy nato­miast Mozza Sanur. Miejsce było przy­jemne, a jedze­nie naprawdę dobre.

Gdzie spaliśmy w Sanur?

Wybraliśmy Maison Aurelia Sanur, Bali – by Preference. Był to bardzo komfor­towy i luksu­sowy hotel. Wszystko nam odpo­wia­dało, a szcze­gól­nie dobrze wspo­mi­namy śnia­da­nia.

Po prost­szych nocle­gach na Gili taki stan­dard na końcówkę podróży był bardzo przy­jemną zmianą.

Nasz tip: Sanur potrak­tuj­cie jako bazę i miej­sce na rege­ne­ra­cję pomię­dzy wyciecz­kami. Nie trzeba wypeł­niać każdego dnia atrak­cjami tylko dlatego, że ponow­nie jeste­ście na Bali.

Bali – plan podróży na 2 tygodnie – podsumowanie

Nasz plan podróży po Bali połą­czył zwie­dza­nie świą­tyń i pól ryżo­wych z 6 dniami odpo­czynku na wyspach Gili. Najbardziej podo­bało nam się to, że każdy etap miał inny charak­ter, dlatego wyjazd nie stał się mono­tonny.

Gdybyśmy ukła­dali trasę ponow­nie, zacho­wa­li­by­śmy Ubud, obie wyspy Gili, Sanur i Nusa Penida. Zmienilibyśmy przede wszyst­kim trans­port na połu­dniu Bali i zamiast kolej­nych prze­jaz­dów Boltem umówi­li­by­śmy kierowcę na cały dzień.

A Wy prze­zna­czy­li­by­ście więcej czasu na zwie­dza­nie Bali czy na odpo­czy­nek na wyspach Gili? Dajcie znać w komen­ta­rzu, jak wyglą­dałby Wasz plan podróży po Indonezji.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy