a rock formation in the middle of a body of water

Ciekawostki o Islandii – fascynujące sekrety krainy lodu i ognia

Kamila & Bartek
Kraj: EuropaIslandia
22 min czytania

Ciekawostki o Islandii potra­fią zasko­czyć prawie tak samo jak jej krajo­brazy. Przed wyjaz­dem czło­wiek myśli głów­nie o wodo­spa­dach, lodow­cach i czar­nych plażach, a na miej­scu nagle okazuje się, że równie mocno zapa­dają w pamięć elfy, patro­ni­miki, gorąca woda pach­nąca siarką i fakt, że na wyspie prak­tycz­nie nie ma koma­rów.

Podczas naszej podróży po Islandii co chwilę trafia­li­śmy na coś, co brzmiało jak cieka­wostka z prze­wod­nika, ale w prak­tyce było normalną częścią codzien­no­ści. Islandia jest surowa, nowo­cze­sna, trochę magiczna i bardzo konkretna jedno­cze­śnie.

W tym wpisie zebra­li­śmy cieka­wostki kultu­rowe, przy­rod­ni­cze, kuli­narne i prak­tyczne. Nie po to, żeby zasy­pać Was suchymi faktami, ale żeby łatwiej było zrozu­mieć klimat wyspy jesz­cze przed wyjaz­dem.

W skrócie

  • Jeśli lubi­cie kulturę i lokalne zwyczaje, najbar­dziej zasko­czą Was islandz­kie patro­ni­miki, silna trady­cja ksią­żek i opowie­ści o elfach oraz trol­lach.
  • Jeśli planu­je­cie road trip, zapa­mię­taj­cie geoter­mię, zmienną pogodę, krót­kie zimowe dni i to, że woda z kranu nadaje się do picia.
  • Najbardziej prak­tyczne cieka­wostki: na Islandii prak­tycz­nie nie ma koma­rów, karty płat­ni­cze dzia­łają niemal wszę­dzie, a gorąca woda może pach­nieć siarką.
  • Z jedze­nia najła­twiej polu­bić skyr, a hákarl lepiej potrak­to­wać jako kuli­narne wyzwa­nie, a nie obowiąz­kowy punkt dla każdego.
  • Legendy o elfach i trol­lach nie są tylko tury­styczną bajką — w wielu miej­scach nadal są częścią opowie­ści o krajo­bra­zie i lokal­nej tożsa­mo­ści.

Ciekawostki o Islandii, które warto znać przed wyjazdem

Islandia jest jednym z tych krajów, które trudno zrozu­mieć wyłącz­nie przez listę atrak­cji. Wodospady, gejzery i lodowce robią ogromne wraże­nie, ale dopiero drobne rzeczy z codzien­nego życia poka­zują, jak inna jest ta wyspa.

Najlepiej potrak­to­wać ten wpis jako tło do plano­wa­nia podróży. Część cieka­wo­stek pomoże Wam lepiej przy­go­to­wać się logi­stycz­nie, część przyda się podczas zwie­dza­nia, a część po prostu sprawi, że Islandia będzie mniej „obca”, gdy już stanie­cie przy pierw­szym wodo­spa­dzie albo wsią­dzie­cie do auta pod lotni­skiem w Keflavíku.

Jeśli planu­je­cie objaz­dówkę i chce­cie lepiej poukła­dać trans­port, paliwo, parkingi i bezpie­czeń­stwo, zajrzyj­cie też do wpisu Islandia samo­cho­dem.

Ciekawostki kulturowe o Islandii

Islandczycy nie używają nazwisk tak jak my

Jedną z pierw­szych rzeczy, która może zdzi­wić, jest system nazw. Islandczycy najczę­ściej nie mają klasycz­nych nazwisk rodzin­nych prze­ka­zy­wa­nych z poko­le­nia na poko­le­nie. Zamiast tego używa się patro­ni­mi­ków albo matro­ni­mi­ków, czyli form tworzo­nych od imie­nia ojca lub matki.

Przykład? Jeśli ojciec ma na imię Jón, córka może nazy­wać się Jónsdóttir, czyli „córka Jóna”, a syn Jónsson, czyli „syn Jóna”. W prak­tyce ozna­cza to też mniej formalne podej­ście do imion. Zamiast dystansu typu „panie Kowalski”, częściej funk­cjo­nuje zwra­ca­nie się po imie­niu.

Dlaczego to ciekawe dla podróż­nika? Bo poka­zuje, że Islandia jest małym społe­czeń­stwem, w którym rela­cje i iden­ty­fi­ka­cja dzia­łają trochę inaczej niż w Polsce.

Islandczycy kochają książki

Islandia ma bardzo mocną trady­cję lite­racką. Najbardziej znanym przy­kła­dem jest Jólabókaflóð, czyli „świą­teczna powódź ksią­żek”. W okre­sie Bożego Narodzenia książki są jednym z najpo­pu­lar­niej­szych prezen­tów, a czyta­nie jest ważną częścią islandz­kiej kultury.

To nie jest cieka­wostka, która bezpo­śred­nio zmieni plan zwie­dza­nia, ale pomaga zrozu­mieć, dlaczego sagi, opowie­ści i legendy są tam tak żywe. Islandia nie opowiada o sobie wyłącz­nie przez krajo­braz — opowiada też przez teksty, histo­rie i rodzinne prze­kazy.

Nasz tip: jeśli chce­cie przy­wieźć z Islandii coś innego niż magnes, rozważ­cie lokalną książkę, album foto­gra­ficzny albo wyda­nie islandz­kich sag. To pamiątka bardziej „z klima­tem” niż kolejny kubek z masko­nu­rem.

Elfy i „ukryty lud” są częścią islandzkiej wyobraźni

Opowieści o Huldufólk, czyli „ukry­tym ludzie”, poja­wiają się w Islandii bardzo często. Elfy, trolle i duchy natury są częścią lokal­nego folk­loru, a w niektó­rych histo­riach wpły­wały nawet na decy­zje doty­czące dróg czy omija­nia konkret­nych skał.

Nie każdy Islandczyk będzie mówił, że dosłow­nie wierzy w elfy, ale wiele osób trak­tuje te opowie­ści z szacun­kiem. Dla nas to było ciekawe, bo islandzki krajo­braz naprawdę sprzyja takim histo­riom. Czarne pola lawy, samotne skały, mgła i puste prze­strze­nie robią swoje.

Nasz tip: nie żartuj­cie z islandz­kich wierzeń z góry. Lepiej potrak­to­wać je jako część kultury i sposób opowia­da­nia o natu­rze.

Islandia jest bardzo bezpieczna, ale nie zwalnia to z myślenia

Podczas naszego pobytu czuli­śmy się na Islandii bardzo spokoj­nie, nawet nocą i w miej­scach odda­lo­nych od miasta. To jeden z tych krajów, gdzie zaufa­nie społeczne wydaje się naprawdę wyso­kie.

Nie ozna­cza to jednak, że można lekce­wa­żyć bezpie­czeń­stwo. Na Islandii najwięk­szym zagro­że­niem nie jest zwykle czło­wiek, tylko pogoda, wiatr, ocean, drogi i własna brawura. Przy Reynisfjarze, wodo­spa­dach czy lodow­cach trzeba zacho­wać rozsą­dek, nawet jeśli okolica wygląda „tury­stycz­nie”.

Nasz tip: bezpie­czeń­stwo na Islandii rozum­cie szerzej. Kradzieże nie muszą być proble­mem, ale wiatr, fale i nagła zmiana pogody już tak.

Kawa jest tu ważniejsza, niż mogłoby się wydawać

W Reykjaviku i mniej­szych miej­sco­wo­ściach kawa jest czymś więcej niż szyb­kim napo­jem na stacji. Kawiarnie mają swój klimat, a przy chłod­nej pogo­dzie wejście na gorącą kawę po space­rze potrafi urato­wać dzień.

Nie plano­wa­li­by­śmy całego wyjazdu pod kawiar­nie, ale w Reykjaviku warto dać sobie chwilę na spokojne posie­dze­nie. Po inten­syw­nej trasie samo­cho­dem taki zwykły moment potrafi być bardzo potrzebny.

Nasz tip: jeśli robi­cie road trip, miej­cie termos w aucie. Islandzkie kawiar­nie są przy­jemne, ale kawa na trasie z własnego termosu oszczę­dza czas i pienią­dze.

elves iceland

Ciekawostki przyrodnicze o Islandii

Islandzka natura jest tak mocna, bo na stosun­kowo małej wyspie widać procesy, które zwykle koja­rzą się z podręcz­ni­kiem geogra­fii: płyty tekto­niczne, geoter­mię, lodowce, pola lawy i aktyw­ność wulka­niczną.

Islandia leży na styku dwóch płyt tektonicznych

Islandia znaj­duje się na granicy płyty euro­azja­tyc­kiej i północ­no­ame­ry­kań­skiej. Najłatwiej zoba­czyć to w Parku Narodowym Þingvellir, gdzie krajo­braz poka­zuje pęknię­cia, szcze­liny i surową geolo­gię wyspy.

To nie jest atrak­cja, która działa wyłącz­nie przez „ładny widok”. Tu najwięk­sze wraże­nie robi świa­do­mość, że stoicie w miej­scu, gdzie ziemia naprawdę pracuje.

Nasz tip: w Þingvellir nie wpadaj­cie tylko na szyb­kie zdję­cie. To miej­sce ma więk­szy sens, jeśli dacie sobie chwilę na spacer i zrozu­mie­nie kontek­stu.

Geotermia jest częścią codzienności

Na Islandii geoter­mia nie jest tylko atrak­cją tury­styczną. To element codzien­nego życia: ogrze­wa­nie, baseny, gorąca woda, szklar­nie i kąpie­li­ska termalne. W wielu miej­scach można poczuć charak­te­ry­styczny zapach siarki, zwłasz­cza przy gorą­cej wodzie.

Dla nas to było jedno z najwięk­szych „codzien­nych” zasko­czeń. Woda z kranu może pach­nieć inaczej niż w Polsce, ale szybko czło­wiek się przy­zwy­czaja.

Nasz tip: nie kupuj­cie wody butel­ko­wa­nej bez potrzeby. Woda z kranu na Islandii jest świetna do picia — tylko gorąca może mieć siar­kowy zapach.

Islandia ma bardzo mało lasów

Islandia koja­rzy się z prze­strze­nią, suro­wo­ścią i otwar­tym krajo­bra­zem. Gęste lasy nie są tu normą. Są miej­sca bardziej zielone, są zagaj­niki i więk­sze obszary leśne, ale jeśli spodzie­wa­cie się krajo­brazu jak w Norwegii czy Alpach, może­cie się zdzi­wić.

Ten brak lasów mocno wpływa na odbiór wyspy. Widoki są szero­kie, odsło­nięte i często bardziej „księ­ży­cowe” niż euro­pej­skie.

Nasz tip: przy plano­wa­niu zdjęć i drona pamię­taj­cie, że na Islandii często nie ma natu­ral­nej osłony przed wiatrem. To ważne i dla sprzętu, i dla ubrań.

Praktycznie nie ma komarów

To jedna z tych cieka­wo­stek o Islandii, która brzmi jak żart, ale jest bardzo przy­jemna dla osób nielu­bią­cych owadów. Na Islandii prak­tycz­nie nie spotyka się koma­rów, choć w niektó­rych miej­scach, zwłasz­cza w okoli­cach Mývatn, mogą doku­czać drobne muszki.

To nie znaczy, że cała wyspa jest całko­wi­cie „bez robali”, ale w porów­na­niu z wieloma kierun­kami północ­nymi różnica jest zauwa­żalna.

Nasz tip: repe­lent nie jest pierw­szą rzeczą, którą pako­wa­li­by­śmy na Islandię. Dużo ważniej­sze są: nieprze­ma­kalna kurtka, dobre buty i warstwy na wiatr.

Białe noce latem i krótkie dni zimą naprawdę zmieniają plan

Latem Islandia daje bardzo długie dni, a zimą świa­tła jest mało. To nie jest tylko cieka­wostka — to rzecz, która real­nie wpływa na trasę.

Latem można zwie­dzać dłużej, robić zdję­cia późnym wieczo­rem i łatwiej upchnąć więcej punk­tów. Zimą albo jesie­nią trzeba plano­wać ostroż­niej, bo dzień kończy się szyb­ciej, a po ciemku wiele miejsc traci sens albo staje się mniej bezpiecz­nych.

Nasz tip: przed ułoże­niem planu sprawdź­cie godzinę wschodu i zachodu słońca dla konkret­nego miesiąca. Na Islandii ta infor­ma­cja jest równie ważna jak pogoda.

Diamentowa Plaża wygląda jak nierealna scenografia

Diamentowa Plaża to czarny piasek i kawałki lodu wyrzu­cone przez ocean. Kontrast jest niesa­mo­wity: czarne tło, prze­zro­czy­sty lód, fale i surowe świa­tło.

To jedno z miejsc, które w rzeczy­wi­sto­ści potrafi wyglą­dać jesz­cze cieka­wiej niż na zdję­ciach. Nie chodzi tylko o sam widok, ale też o dźwięk oceanu i lodowe bryły, które zmie­niają się z każdą falą.

Nasz tip: nie podchodź­cie zbyt blisko wody. Plaża wygląda spokoj­nie, ale ocean na Islandii potrafi być nieprze­wi­dy­walny.

Jeśli po cieka­wost­kach chce­cie od razu wybrać miej­sca do planu, sprawdź­cie też atrak­cje Islandii region po regio­nie.

white and black bird on brown tree trunk

Historia i tradycje Islandii

Islandia ma krótką, ale bardzo wyra­zi­stą histo­rię osad­nic­twa. Wikingowie, sagi, parla­ment, święta i legendy są tu mocno obecne — nie jako muze­alna deko­ra­cja, ale jako część tożsa­mo­ści.

Alþingi to jeden z najstarszych parlamentów na świecie

Islandzki parla­ment, Alþingi, został zało­żony w 930 roku. To bardzo ważny element islandz­kiej histo­rii i jeden z powo­dów, dla których Þingvellir jest miej­scem tak istot­nym dla miesz­kań­ców.

Dla tury­sty to dobry przy­kład tego, że Islandia nie jest tylko „ładnym krajo­bra­zem”. Tu histo­ria i geolo­gia często nakła­dają się na siebie w jednym miej­scu.

Nasz tip: jeśli jedzie­cie do Þingvellir, prze­czy­taj­cie wcze­śniej kilka zdań o Alþingi. Bez tego łatwo potrak­to­wać park tylko jako kolejny punkt wido­kowy.

Wikingowie i sagi nadal są ważnym tłem kultury

Pierwsi osad­nicy przy­byli na Islandię w epoce wikin­gów, a ich histo­rie prze­trwały w sagach. To teksty, które mocno wpły­nęły na islandzką kulturę i sposób opowia­da­nia o prze­szło­ści.

Nie trzeba czytać sag przed wyjaz­dem, ale znajo­mość tego kontek­stu spra­wia, że wiele nazw, legend i miejsc zaczyna mieć więk­szy sens.

Nasz tip: przed wyjaz­dem może­cie prze­czy­tać krót­kie opra­co­wa­nie islandz­kich sag zamiast grubego prze­wod­nika. To szyb­ciej wpro­wa­dza w klimat wyspy niż sucha lista dat.

Islandzkie święta mają własnych „chłopców bożonarodzeniowych”

Zamiast jednego Mikołaja w islandz­kiej trady­cji poja­wia się 13 jóla­sve­inar, czyli bożo­na­ro­dze­nio­wych chłop­ców. To posta­cie bardziej psotne niż grzeczne: podkra­dają jedze­nie, robią drobne figle, ale też przy­no­szą dzie­ciom prezenty.

To jedna z tych trady­cji, które poka­zują, że islandzki folk­lor bywa zabawny, dziwny i bardzo lokalny.

Nasz tip: jeśli jedzie­cie zimą, zwróć­cie uwagę na świą­teczne deko­ra­cje i lokalne opowie­ści. Islandzkie święta mają zupeł­nie inny klimat niż klasyczny, komer­cyjny „Christmas mood”.

Trolle w krajobrazie nie są przypadkiem

W wielu miej­scach na Islandii samotne skały, bazal­towe forma­cje albo dziwne kształty w tere­nie tłuma­czy się legen­dami o trol­lach. Według opowie­ści trolle zamie­niały się w kamień, gdy zoba­czyły świa­tło dzienne.

To oczy­wi­ście legenda, ale na miej­scu łatwo zrozu­mieć, skąd takie histo­rie się brały. Islandzkie forma­cje skalne naprawdę potra­fią wyglą­dać jak posta­cie zatrzy­mane w ruchu.

Nasz tip: przy skałach Reynisdrangar albo niety­po­wych forma­cjach lawo­wych poczy­taj­cie lokalne legendy. To szybki sposób, żeby zwykły postój był ciekaw­szy.

Park Narodowy Þingvellir Islandia - WayWithUs.com

Islandzkie jedzenie i kulinarne ciekawostki

Islandzka kuch­nia bywa prosta, konkretna i czasem zaska­ku­jąca. Nie wszystko przy­pad­nie każdemu do gustu, ale kilka rzeczy zdecy­do­wa­nie warto znać przed wyjaz­dem.

Skyr to islandzki hit

Skyr jest kremowy, lekko kwaskowy i bardzo prak­tyczny w podróży. Nam spraw­dził się świet­nie jako szybka prze­ką­ska albo śnia­da­nie, szcze­gól­nie przy road tripie, kiedy nie zawsze chce się szukać restau­ra­cji od rana.

To jedna z tych rzeczy, które łatwo polu­bić nawet wtedy, gdy nie jeste­ście fanami ekspe­ry­men­tów kuli­nar­nych.

Nasz tip: kupuj­cie skyr w marke­tach i wrzu­caj­cie do auta na trasę. To tani, prosty i sycący sposób na prze­rwę między atrak­cjami.

Rúgbrauð, czyli chleb pieczony ciepłem ziemi

Rúgbrauð to ciemny, żytni chleb, który trady­cyj­nie może być pieczony przy wyko­rzy­sta­niu ciepła geoter­mal­nego. Brzmi jak coś bardzo islandz­kiego — i dokład­nie takie jest.

Nie zawsze łatwo trafić na najlep­szą wersję przy­pad­kiem, więc jeśli zależy Wam na kuchni lokal­nej, poszu­kaj­cie miejsc, które serwują go świa­do­mie, a nie tylko jako doda­tek „dla tury­stów”.

Nasz tip: rúgbrauð najle­piej łączyć z rybą, masłem albo lokal­nymi dodat­kami. Sam w sobie może być zaska­ku­jąco słod­kawy.

Hákarl to ciekawostka, nie obowiązek

Hákarl, czyli sfer­men­to­wany rekin, to chyba najbar­dziej znane „dziwne” islandz­kie danie. Ma bardzo inten­sywny zapach i smak, więc nie pole­ca­li­by­śmy go jako pierw­szego kuli­nar­nego doświad­cze­nia na wyspie.

To bardziej cieka­wostka dla osób, które lubią testo­wać granice niż coś, co każdy musi odha­czyć.

Nasz tip: jeśli chce­cie spró­bo­wać hákarl, zrób­cie to w miej­scu, gdzie podają małą porcję degu­sta­cyjną. Nie zama­wiaj­cie dużej porcji w ciemno.

Prince Polo jako polski akcent

Wafelki Prince Polo są na Islandii zaska­ku­jąco rozpo­zna­walne i łatwo dostępne. Dla Polaków to zabawny akcent — jeste­ście na końcu północ­nej Europy, a w skle­pie nagle widzi­cie coś bardzo znajo­mego.

Nie jest to powód, żeby lecieć na Islandię, ale taki drobiazg naprawdę potrafi rozba­wić w trasie.

Nasz tip: w marke­tach szukaj­cie też prostych prze­ką­sek na drogę. Jedzenie „awaryjne” w aucie przy islandz­kich cenach i długich dojaz­dach bardzo się przy­daje.

Jeśli chce­cie wejść głębiej w temat smaków, zajrzyj­cie do naszego prze­wod­nika: islandz­kie jedze­nie.

Skyr, Iceland

Elfy, trolle i magia Islandii

Islandzkie legendy są Islandzkie legendy najle­piej dzia­łają wtedy, gdy jeste­ście już w tere­nie. W prze­wod­niku mogą brzmieć jak bajka, ale przy czar­nej plaży, mgle, pustym polu lawy albo samot­nej skale nagle zaczy­nają paso­wać do krajo­brazu.

Drogi, skały i szacunek do opowieści

Historie o zmia­nach prze­biegu dróg przez skały zamiesz­kane przez elfy są jedną z najbar­dziej znanych islandz­kich cieka­wo­stek. Niezależnie od tego, jak dosłow­nie trak­tują je współ­cze­śni miesz­kańcy, poka­zują ważną rzecz: Islandczycy mają bardzo silną rela­cję z krajo­bra­zem.

Skała nie zawsze jest tylko skałą. Czasem jest częścią histo­rii, legendy albo lokal­nej pamięci.

Nasz tip: jeśli trafi­cie na tablice z lokal­nymi legen­dami, zatrzy­maj­cie się na chwilę. Takie krót­kie opowie­ści często lepiej budują klimat miej­sca niż stan­dar­dowy opis geolo­giczny.

Þingvellir i „elfie domy”

W Þingvellir łatwo zrozu­mieć, dlaczego ludzie dopi­sy­wali natu­rze magiczne znacze­nia. Szczeliny, skały, surowy teren i histo­ria kraju tworzą bardzo mocną atmos­ferę.

Nie trzeba wierzyć w elfy, żeby doce­nić, że takie opowie­ści są częścią islandz­kiego sposobu patrze­nia na naturę.

Nasz tip: w miej­scach zwią­za­nych z legen­dami nie szukaj­cie dosłow­nej „atrak­cji”. Często chodzi bardziej o klimat niż o konkretny obiekt do sfoto­gra­fo­wa­nia.

Trolle zamienione w kamień

Motyw trolli zamie­nio­nych w skały poja­wia się przy wielu islandz­kich krajo­bra­zach. Dla nas to świetny przy­kład, jak Islandia łączy geolo­gię z wyobraź­nią.

Zamiast suchego „forma­cja skalna”, dosta­je­cie histo­rię. I właśnie dlatego te miej­sca łatwiej zapa­mię­tać.

Nasz tip: jeśli podró­żu­je­cie z dziećmi, islandz­kie legendy mogą świet­nie uroz­ma­icić trasę. Wodospad czy skała prze­stają być tylko kolej­nym punk­tem — stają się częścią opowie­ści.

a rock formation in the middle of a body of water

Technologia, geotermia i praktyczne ciekawostki z codzienności

Islandia wygląda dziko, ale jedno­cze­śnie jest bardzo nowo­cze­sna. To połą­cze­nie suro­wej natury i świet­nie dzia­ła­ją­cych rozwią­zań prak­tycz­nych jest jedną z rzeczy, które najmoc­niej zapa­mię­ta­li­śmy.

Internet i płatności są wygodne

W wielu miej­scach inter­net działa spraw­nie, a płat­no­ści kartą są stan­dar­dem. Gotówka nie była nam prak­tycz­nie potrzebna. Przy road tripie i tak warto mieć mapy offline, bo zasięg w bardziej odlud­nych miej­scach może być słab­szy.

Nasz tip: przed wyjaz­dem pobierz­cie mapy offline i sprawdź­cie limity płat­no­ści kartą za granicą. To drobiazg, który potrafi oszczę­dzić stresu.

Woda z kranu to normalny wybór

Islandzka woda z kranu jest bardzo dobra do picia. To jedna z najprost­szych rzeczy, na których można oszczę­dzić podczas wyjazdu. Zamiast kupo­wać plasti­kowe butelki, lepiej mieć własną butelkę wielo­ra­zową.

Gorąca woda może mieć zapach siarki, ale zimna woda do picia jest czymś, z czego Islandia słynie.

Nasz tip: miej­cie butelkę wielo­ra­zową zawsze w plecaku albo samo­cho­dzie. Przy islandz­kich cenach to mały nawyk, który szybko się opłaca.

Drogi są dobre, ale pogoda rządzi

Główne drogi na Islandii są zwykle dobrze utrzy­mane, ale pogoda potrafi zmie­nić wszystko. Wiatr, deszcz, śnieg, mgła albo zamknięta droga mogą pokrzy­żo­wać plan nawet wtedy, gdy trasa na mapie wygląda prosto.

To kolejna cieka­wostka, która jest bardzo prak­tyczna: na Islandii nie planuje się tylko odle­gło­ści, ale też warunki.

Nasz tip: codzien­nie spraw­dzaj­cie pogodę, wiatr i stan dróg. Google Maps nie wystar­czy, jeśli droga jest zamknięta albo warunki są niebez­pieczne.

Islandzkie konie mają wyjątkowy chód

Islandzkie konie są mniej­sze, bardzo wytrzy­małe i znane z charak­te­ry­stycz­nego chodu nazy­wa­nego tölt. Dzięki niemu jazda może być płyn­niej­sza niż na wielu innych koniach.

To nie jest atrak­cja dla każdego, ale jeśli lubi­cie zwie­rzęta i macie więcej czasu, prze­jażdżka może być cieka­wym sposo­bem na zoba­cze­nie islandz­kiego krajo­brazu z innej perspek­tywy.

Nasz tip: jeśli planu­je­cie jazdę konną, wybie­raj­cie spraw­dzone miej­sca i sprawdź­cie zasady wcze­śniej. Nie dokła­daj­cie tej aktyw­no­ści do bardzo napię­tego dnia.

a winding road in the middle of a mountain

Które ciekawostki o Islandii najbardziej przydają się w praktyce?

Gdybyśmy mieli wybrać tylko kilka rzeczy, które naprawdę poma­gają przed wyjaz­dem, byłyby to:

  • woda z kranu nadaje się do picia, więc nie trzeba kupo­wać butel­ko­wa­nej,
  • gorąca woda może pach­nieć siarką i to normalne,
  • pogoda potrafi zmie­nić plan w kilka minut,
  • zimą dzień jest krótki, a latem bardzo długi,
  • na Islandii prak­tycz­nie nie ma koma­rów,
  • karty płat­ni­cze wystar­czają w więk­szo­ści sytu­acji,
  • geoter­mia jest częścią codzien­nego życia,
  • lokalne legendy naprawdę poma­gają poczuć klimat miejsc.

Podsumowanie

Islandia zaska­kuje nie tylko krajo­bra­zami, ale też codzien­nymi rzeczami: nazwi­skami, książ­kami, geoter­mią, legen­dami, jedze­niem i tym, jak mocno natura miesza się tam z życiem ludzi. Dla nas właśnie te drobne cieka­wostki spra­wiły, że wyspa stała się bardziej zrozu­miała, a nie tylko „ładna”.

Najlepiej potrak­to­wać je jako uzupeł­nie­nie planu podróży. Wodospady i lodowce zrobią swoje, ale to elfy, siar­kowa woda, skyr, brak koma­rów i islandz­kie opowie­ści często zostają w głowie równie długo.

A Was najbar­dziej zasko­czyła która cieka­wostka o Islandii? Dajcie znać w komen­ta­rzu — chęt­nie dopi­szemy do listy rzeczy, które naprawdę poma­gają lepiej poczuć klimat wyspy.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy