person walking near body of water

Islandia w 4 dni! Co warto zobaczyć? Przewodnik, plan zwiedzania i najpiękniejsze atrakcje

Kamila & Bartek
Kraj: EuropaIslandia
29 min czytania

Islandia — co warto zoba­czyć, jeśli macie tylko 4 dni i chce­cie naprawdę poczuć klimat wyspy? My pole­cie­li­śmy na Islandię w paździer­niku 2023 roku i zrobi­li­śmy inten­sywny road trip po połu­dnio­wej części kraju: Południowe Wybrzeże, Złoty Krąg, Reykjavik i półwy­sep Reykjanes.

To był krótki, mocno zapla­no­wany wyjazd, ale właśnie dzięki temu wiemy, co przy takim czasie ma najwięk­szy sens, czego nie wciskać na siłę i gdzie trzeba zosta­wić sobie margi­nes na pogodę. Islandia potrafi zachwy­cić od pierw­szych godzin, ale też szybko poka­zuje, że plan na papie­rze to jedno, a wiatr, deszcz, zmrok i odle­gło­ści to drugie.

W tym wpisie poka­zu­jemy naszą trasę dzień po dniu: z prak­tycz­nymi wska­zów­kami, orien­ta­cyj­nymi czasami, parkin­gami, tipami i naszymi odczu­ciami po powro­cie. Jeśli planu­je­cie Islandię w 4 dni, potrak­tuj­cie ten plan jako spraw­dzoną bazę, ale nie jako sztywny harmo­no­gram do odha­cze­nia za wszelką cenę.

W skrócie

  • Przy 4 dniach najle­piej skupić się na połu­dniu Islandii: Jökulsárlón, Diamentowa Plaża, Reynisfjara, wodo­spady, Złoty Krąg, Reykjavik i Reykjanes.
  • Auto jest prak­tycz­nie konieczne, jeśli chce­cie zoba­czyć dużo w krót­kim czasie. Bez samo­chodu ten plan byłby trudny do zrobie­nia.
  • Najbardziej „wow” z całej trasy: Jökulsárlón z Diamentową Plażą, Reynisfjara, Skógafoss, Seljalandsfoss z Gljúfrabúi oraz okolice Reykjanes.
  • Nie wciska­li­by­śmy na siłę całej obwod­nicy Islandii w 4 dni. To byłoby bardziej męczące niż przy­jemne.
  • Jesienią plan trzeba ukła­dać ostroż­nie, bo dzień jest krót­szy, a pogoda potrafi zmie­nić się bardzo szybko.

Islandia w 4 dni — czy to w ogóle ma sens?

Tak, ale pod jednym warun­kiem: nie próbuj­cie zoba­czyć całej Islandii. W 4 dni naszym zdaniem najwięk­szy sens ma połu­dnie kraju, bo na stosun­kowo „krót­kim” odcinku dosta­je­cie bardzo dużo różno­rod­nych miejsc: lodowce, czarne plaże, gejzery, wodo­spady, pola lawy, gorące źródła i Reykjavik.

My zrobi­li­śmy trasę samo­cho­dem i nie wyobra­żamy sobie tego wyjazdu inaczej. Przylecieliśmy późno wieczo­rem na lotni­sko Keflavík, odebra­li­śmy auto i od razu ruszy­li­śmy w stronę połu­dnio­wego wybrzeża. To nie jest wariant dla każdego, bo pierw­sza noc była bardzo inten­sywna, ale przy krót­kim wyjeź­dzie pozwo­liło nam to wyko­rzy­stać maksy­mal­nie pierw­szy pełny dzień.

Jeśli zasta­na­wia­cie się, co warto zoba­czyć przy pierw­szym wyjeź­dzie, to naszym zdaniem nie trzeba kombi­no­wać. Lepiej zrobić mocną, logiczną trasę po połu­dniu niż rozcią­gać plan na pół wyspy i spędzić więk­szość czasu w samo­cho­dzie.

Nasz tip: przy 4 dniach nie planuj­cie atrak­cji „co 20 minut”. Na Islandii sama droga jest częścią wyjazdu, ale pogoda, wiatr i krót­kie dni potra­fią szybko zabrać zapas czasu.

Nasza trasa po Islandii w 4 dni — szybki plan

DzieńTrasaGłówne punktyCharakter dnia
Dzień 1Keflavík / połu­dniowe wybrzeżeJökulsárlón, Diamentowa Plaża, Fjadrárgljúfur, Reynisfjara, Skógafoss, Seljalandsfoss, GljúfrabúiNajdłuższy i najbar­dziej inten­sywny dzień
Dzień 2Złoty KrągKerið, Þingvellir, Geysir/Strokkur, Gullfoss, Secret LagoonKlasyka Islandii i wieczorny odpo­czy­nek
Dzień 3ReykjavikHallgrímskirkja, Skólavörðustígur, 101 Reykjavik Street Food, Perlan, Sun VoyagerSpokojniejszy dzień miej­ski
Dzień 4ReykjanesStrandarkirkja, Seltún, Brimketill, Most między Kontynentami, Garður Lighthouse, opcjo­nal­nie okolice FagradalsfjallSurowe krajo­brazy, lawa i geoter­mia

Jeśli chce­cie najpierw przej­rzeć szer­szą listę miejsc, które można dorzu­cić do planu, sprawdź­cie też nasz wpis atrak­cje Islandii.

Mapa atrakcji Islandii – Dzień 1

Dzień 1: Jökulsárlón, Diamentowa Plaża i Południowe Wybrzeże

Pierwszy dzień był u nas najbar­dziej inten­sywny. Po przy­lo­cie do Keflavíku około 23:00 odebra­li­śmy samo­chód z wypo­ży­czalni Icepol i ruszy­li­śmy w stronę lodow­co­wej laguny Jökulsárlón. To około 420 km jazdy, więc trzeba liczyć się z nocną trasą i zmęcze­niem. My mieli­śmy dwóch kierow­ców, co bardzo pomo­gło.

Czy zrobi­li­by­śmy tak drugi raz? Tak, ale tylko przy podob­nym ukła­dzie: kilka osób, dwóch kierow­ców, dobra pogoda i świa­do­mość, że pierw­szy dzień będzie mocny. Dla osób, które wolą spokoj­niej­sze tempo, lepiej byłoby prze­spać się bliżej połu­dnio­wego wybrzeża i prze­su­nąć część atrak­cji.

Diamentowa plaża Islandia - WayWithUs.com

Jökulsárlón i Diamentowa Plaża

Jökulsárlón to jedno z tych miejsc, które naprawdę robią wraże­nie na żywo. Lodowcowa laguna z pływa­ją­cymi bryłami lodu, a po drugiej stro­nie drogi czarna plaża z kawał­kami lodu wyrzu­co­nymi przez ocean — to jest dokład­nie ten islandzki kontrast, dla którego leci się na tę wyspę.

My byli­śmy tam rano, około 8:00. Dzięki temu było spokoj­niej i mieli­śmy wraże­nie, że zaczy­namy wyjazd od jednego z najmoc­niej­szych punk­tów całej trasy. Na miej­scu spędzi­li­śmy około 1,5 godziny i naszym zdaniem to rozsądne mini­mum. Da się oczy­wi­ście zostać dłużej, ale przy 4‑dniowym planie trzeba pilno­wać dalszej trasy.

Parking przy Jökulsárlón: → https://maps.app.goo.gl/f4Pxh5F15qqGjKep6

Na miej­scu są toalety, mały punkt z jedze­niem i pamiąt­kami oraz orga­ni­za­to­rzy wycie­czek, m.in. do jaskiń lodo­wych w sezo­nie zimo­wym. Opłaty parkin­gowe i zasady najle­piej spraw­dzić przed wyjaz­dem, bo na Islandii potra­fią się zmie­niać.

Nasz tip: jeśli chce­cie zrobić zdję­cia na Diamentowej Plaży, nie podchodź­cie zbyt blisko fal. Ocean na Islandii bywa zdra­dliwy, a lepsze zdję­cie nie jest warte ryzyka.

Kanion Fjaðrárgljúfur

Kolejnym punk­tem był kanion Fjaðrárgljúfur, znany też jako „kanion Justina Biebera”. Sama nazwa może brzmieć trochę memicz­nie, ale miej­sce jest naprawdę ładne. Spacer prowa­dzi wzdłuż kanionu, a widoki najle­piej oglą­dać z wyzna­czo­nych plat­form.

My spędzi­li­śmy tam około godziny i to wystar­czyło, żeby spokoj­nie przejść trasę, zrobić zdję­cia i ruszyć dalej. Nie jest to miej­sce, dla którego jecha­li­by­śmy specjal­nie z drugiego końca Islandii, ale na trasie między Jökulsárlón a połu­dnio­wym wybrze­żem zdecy­do­wa­nie ma sens.

Dla kogo: dla osób, które lubią krót­kie spacery z wido­kami i chcą trochę odpo­cząć od jazdy.
Kiedy można odpu­ścić: jeśli macie bardzo złą pogodę, mocno napięty dzień albo jedzie­cie zimą przy słabej widocz­no­ści.

Nasz tip: nie rozcią­gaj­cie tego przy­stanku na siłę. Godzina w zupeł­no­ści wystar­czy, jeśli trak­tu­je­cie kanion jako punkt po drodze.

Reynisfjara — czarna plaża, która wygląda pięknie, ale wymaga respektu

Reynisfjara to jedna z najbar­dziej znanych czar­nych plaż na Islandii. Bazaltowe kolumny, czarny piasek i fale Atlantyku robią ogromne wraże­nie, ale to nie jest zwykła plaża na spacer przy wodzie. Tu trzeba bardzo uważać na tzw. sneaker waves, czyli fale, które potra­fią nagle podejść dużo dalej niż poprzed­nie.

Nam Reynisfjara bardzo się podo­bała, ale nie trak­to­wa­li­by­śmy jej jako miej­sca na „luźne chodze­nie przy brzegu”. Najlepiej trzy­mać dystans od wody, obser­wo­wać fale i nie odwra­cać się plecami do oceanu.

W okolicy dostępne są parkingi bliżej plaży i nieco dalej. Ceny mogą się zmie­niać, więc przed wyjaz­dem warto spraw­dzić aktu­alne infor­ma­cje.

Nasz tip: przy mocnym wietrze zasłoń­cie twarz. Drobinki czar­nego piasku potra­fią naprawdę nieprzy­jem­nie uderzać w oczy i skórę.

Plaża Reynisfjara Islandia - WayWithUs.com
Bazaltowe kolumny na Reynisfjarze Islandia - WayWithUs.com

Jeśli macie więcej czasu, warto odwie­dzić pobli­ski punkt wido­kowy (Reynisfjara view­po­int), który oferuje wspa­niałe pano­ramy okolicy. Niestety, nam nie udało się tam dotrzeć z powodu napię­tego harmo­no­gramu. Miejsce to zdecy­do­wa­nie zasłu­guje na wpisa­nie na listę must-see!

Skógafoss — wodospad, który warto zobaczyć z dołu i z góry

Skógafoss to jeden z naszych ulubio­nych punk­tów tego dnia. Wodospad jest ogromny, szeroki i bardzo foto­ge­niczny. Największe wraże­nie robi z dołu, kiedy można podejść blisko ściany wody, ale naszym zdaniem warto też wejść po scho­dach na górę.

Widok z góry jest zupeł­nie inny: widać dolinę, rzekę i prze­strzeń, której z dołu nie czuć aż tak mocno. Wejście wymaga trochę wysiłku, ale przy dobrej pogo­dzie zdecy­do­wa­nie byśmy go nie odpusz­czali.

Czas na miej­scu: około 45–60 minut, jeśli chce­cie zoba­czyć dół i górę.
Kiedy można odpu­ścić wejście na górę: przy bardzo silnym wietrze, śliskich scho­dach albo jeśli mocno goni Was czas.

Nasz tip: wodo­od­porna kurtka przy wodo­spa­dach na Islandii to nie doda­tek, tylko podsta­wowe wypo­sa­że­nie. Nawet jeśli nie pada, przy wodzie można szybko zmok­nąć.

Wodospad Skógafoss Islandia - WayWithUs.com

Seljalandsfoss i Gljúfrabúi — mokro, ale warto

Seljalandsfoss jest znany z tego, że można przejść za ścianą wody. To fajne doświad­cze­nie i jeden z bardziej charak­te­ry­stycz­nych punk­tów połu­dnio­wego wybrzeża. Trzeba jednak zało­żyć, że będzie mokro. Nie „trochę wilgotno”, tylko naprawdę mokro.

Obok znaj­duje się Gljúfrabúi, czyli wodo­spad ukryty w skal­nej szcze­li­nie. I tutaj naszym zdaniem warto podejść, jeśli już jeste­ście przy Seljalandsfoss. To miej­sce jest bardziej kame­ralne, trochę bardziej surowe i ma zupeł­nie inny klimat.

Parking jest wspólny dla obu wodo­spa­dów, a dojście między nimi zajmuje krótki spacer. Opłaty parkin­gowe najle­piej spraw­dzić na miej­scu lub przed wyjaz­dem.

Nasz tip: do Gljúfrabúi nie idźcie w butach, których szkoda Wam zamo­czyć. To nie jest miej­sce na białe sneakersy.

Wodospad Seljalandsfoss  Islandia - WayWithUs.com

Co można dorzucić latem, jeśli dzień jest dłuższy?

My byli­śmy w paździer­niku, więc dzień był krót­szy i nie chcie­li­śmy wciskać wszyst­kiego na siłę. Latem można rozwa­żyć dodat­kowo:

  • Fjallsárlón — mniej­sza laguna lodow­cowa, zwykle spokoj­niej­sza niż Jökulsárlón.
  • Skaftafell i wodo­spad Svartifoss — dobra opcja, jeśli macie czas na krótki trek­king.
  • Dyrhólaey — punkt wido­kowy na klifie, szcze­gól­nie ciekawy latem.

Przy jesien­nym wyjeź­dzie część z tych miejsc lepiej zosta­wić na kolejny raz niż kończyć dzień po ciemku i w pośpie­chu.

Nasz tip: jeśli planu­je­cie Islandię jesie­nią, spraw­dzaj­cie nie tylko pogodę, ale też godzinę zachodu słońca. Krótki dzień zmie­nia cały sens trasy.

Mapa atrakcji Islandii Dzień 2

Dzień 2: Złoty Krąg Islandii — klasyka, ale warta zrobienia

Drugi dzień poświę­ci­li­śmy na Złoty Krąg. Nocowaliśmy w okoli­cach Hraunborgir, w domku znale­zio­nym przez grupę face­bo­okową u Polaka miesz­ka­ją­cego na Islandii. Zapłaciliśmy około 600 zł za dobę, czyli wyraź­nie mniej niż wiele ofert na popu­lar­nych porta­lach nocle­go­wych. Domek był dobrze wypo­sa­żony, a dodat­ko­wym plusem była balia, z której mogli­śmy wieczo­rem wypa­try­wać zorzy.

Złoty Krąg jest popu­larny i tury­styczny, ale nie skre­śla­li­by­śmy go tylko dlatego, że „wszy­scy tam jeżdżą”. Przy pierw­szym wyjeź­dzie na Islandię to bardzo logiczna trasa: prosta logi­stycz­nie, efek­towna i różno­rodna.

Jeśli chce­cie porów­nać ten plan z najważ­niej­szymi miej­scami na wyspie, zajrzyj­cie też do wpisu najwięk­sze atrak­cje Islandii TOP 10.

Kerið — krater na dobry początek dnia

Dzień zaczę­li­śmy około 9:00 od krateru Kerið. To turku­sowe jezioro wulka­niczne otoczone czer­wo­nymi skałami. Nie jest to miej­sce, które zajmie pół dnia, ale jako pierw­szy punkt na trasie spraw­dziło się bardzo dobrze.

Spacer wokół krateru jest prosty, wido­kowy i niezbyt długi. My potrak­to­wa­li­śmy Kerið jako spokojny start przed bardziej znanymi punk­tami Złotego Kręgu.

Czas na miej­scu: około 30–45 minut.
Dla kogo: dla osób, które lubią krót­kie, łatwe punkty wido­kowe.
Kiedy można odpu­ścić: jeśli macie bardzo napięty plan albo fatalną pogodę.

Nasz tip: Kerið najle­piej potrak­to­wać jako doda­tek do Złotego Kręgu, a nie główną atrak­cję dnia.

krater Kerið Islandia - WayWithUs.com

Þingvellir — miejsce ważne i historycznie, i geologicznie

Þingvellir to park naro­dowy, w którym spoty­kają się histo­ria i geolo­gia. To tutaj znaj­do­wał się jeden z najstar­szych parla­men­tów na świe­cie, a jedno­cze­śnie można zoba­czyć krajo­braz zwią­zany ze stykiem płyt tekto­nicz­nych.

My dotar­li­śmy tam około 11:00. Na spacer warto prze­zna­czyć około 1,5–2,5 godziny, zależ­nie od tego, ile chce­cie przejść i jak dokład­nie oglą­dać punkty po drodze.

To nie jest najbar­dziej „efek­towne zdję­ciowo” miej­sce na całej trasie, ale ma ciężar i kontekst. Nam podo­bało się jako przy­sta­nek, który poka­zuje Islandię nie tylko przez wodo­spady i lodowce, ale też przez histo­rię kraju.

Nasz tip: nie wpadaj­cie do Þingvellir tylko na 15 minut. Jeśli już tam jeste­ście, dajcie sobie czas na spacer, bo sens tego miej­sca buduje się bardziej po drodze niż na jednym punk­cie wido­ko­wym.

Park Narodowy Þingvellir Islandia - WayWithUs.com
Park Narodowy Þingvellir Islandia - WayWithUs.com

Geysir i Strokkur — krótki, ale obowiązkowy przystanek

Strokkur to gejzer, który co kilka minut wyrzuca gorącą wodę w powie­trze. To jeden z tych punk­tów, które są bardzo tury­styczne, ale mimo wszystko dają frajdę. Czeka się chwilę, wszy­scy stoją z apara­tami, potem nagle wybuch i po spra­wie — ale i tak warto.

Na miej­scu nie trzeba plano­wać bardzo dużo czasu. Wystarczy zoba­czyć kilka „wystrza­łów”, przejść się po tere­nie i ruszyć dalej.

Czas na miej­scu: około 45–60 minut.
Dla kogo: dla każdego, kto jest pierw­szy raz na Islandii.
Kiedy można odpu­ścić: raczej tylko wtedy, gdy byli­ście już wcze­śniej albo pogoda komplet­nie psuje widocz­ność.

Nasz tip: nie stój­cie od razu w najwięk­szym tłumie. Czasem wystar­czy odejść kawa­łek dalej, żeby mieć lepszy kadr i spokoj­niej obej­rzeć erup­cję.

Gullfoss — jeden z najmocniejszych punktów Złotego Kręgu

Gullfoss zrobił na nas bardzo dobre wraże­nie. To potężny, szeroki wodo­spad, który najle­piej oglą­dać z kilku punk­tów. Przy dobrej pogo­dzie można poczuć skalę miej­sca, a przy wietrze i chło­dzie — również siłę islandz­kiej natury.

Dotarliśmy tam około 15:00. Na miej­scu są parkingi, toalety, punkt gastro­no­miczny i sklep z pamiąt­kami. Sama atrak­cja nie wymaga długiego trek­kingu, więc dobrze spraw­dza się nawet pod koniec dnia.

Czas na miej­scu: około 45–75 minut.
Nasz wybór: zdecy­do­wa­nie nie pomi­ja­li­by­śmy Gullfossa przy pierw­szym wyjeź­dzie.

Nasz tip: nawet jeśli z parkingu wszystko wydaje się blisko, załóż­cie ciepłą kurtkę. Wiatr przy Gullfossie potrafi szybko odebrać przy­jem­ność ze zwie­dza­nia.

wodospadu Gullfoss Islandia - WayWithUs.com

Secret Lagoon — dobry koniec dnia

Na koniec dnia poje­cha­li­śmy do Secret Lagoon w miej­sco­wo­ści Flúðir. Po całym dniu jeżdże­nia i chodze­nia ciepła woda była świet­nym pomy­słem. To tańsza i spokoj­niej­sza alter­na­tywa dla Blue Lagoon, choć oczy­wi­ście ma zupeł­nie inny klimat.

My dobrze wspo­mi­namy ten punkt, bo był po prostu prak­tyczny: relaks, ciepło, odpo­czy­nek dla nóg i zamknię­cie dnia bez kolej­nego pędu na punkt wido­kowy.

Nasz tip: zabierz­cie własny ręcz­nik, jeśli nie chce­cie dopła­cać za wypo­ży­cze­nie. Przy islandz­kich cenach takie drobia­zgi szybko robią różnicę.

Mapa atrakcji Islandii Dzień 3

Dzień 3: Reykjavik — spokojniejszy dzień po intensywnej trasie

Trzeci dzień poświę­ci­li­śmy na Reykjavik. Po dwóch dniach mocnej trasy taki miej­ski dzień był potrzebny. Reykjavik nie był dla nas głów­nym powo­dem wyjazdu na Islandię, ale jako prze­rwa między naturą a Reykjanes spraw­dził się bardzo dobrze.

Samochód zapar­ko­wa­li­śmy w pobliżu kościoła Hallgrímskirkja:

parking pod Hallgrímskirkja → https://maps.app.goo.gl/D5v97TCCtPsUiAhJ8

Hallgrímskirkja i widok na miasto

Hallgrímskirkja to najbar­dziej charak­te­ry­styczny kościół w Reykjaviku. Z zewnątrz robi wraże­nie surową, strze­li­stą formą inspi­ro­waną islandzką naturą. Warto wejść do środka, ale naszym zdaniem najwięk­szy sens ma wjazd na wieżę.

Widok z góry na kolo­rowe dachy Reykjaviku jest bardzo fajny i daje zupeł­nie inną perspek­tywę na miasto. To dobry punkt star­towy, bo od razu można później zejść space­rem w stronę centrum.

Nasz tip: jeśli macie mało czasu w Reykjaviku, zacznij­cie od Hallgrímskirkja. To najprost­szy sposób, żeby szybko poczuć układ miasta.

Skólavörðustígur i centrum Reykjaviku

Od kościoła zeszli­śmy ulicą Skólavörðustígur. To kolo­rowa, przy­jemna ulica z buti­kami, skle­pami z pamiąt­kami i mura­lami. Reykjavik jest mały jak na stolicę, ale ma swój klimat: spokojny, kreatywny i trochę kame­ralny.

Nie plano­wa­li­by­śmy tu całego dnia tylko na chodze­nie po ulicach, ale kilka godzin w centrum zdecy­do­wa­nie ma sens. Szczególnie jeśli chce­cie złapać chwilę odde­chu po wodo­spa­dach, lodow­cach i długich dojaz­dach.

Nasz tip: pamiątki w centrum potra­fią być drogie. Jeśli coś Wam się podoba, porów­naj­cie ceny w kilku skle­pach, bo różnice bywają odczu­walne.

a rainbow painted street with people walking down it

101 Reykjavik Street Food — gdzie zjeść w Reykjaviku?

Na obiad wybra­li­śmy 101 Reykjavik Street Food. To jedna z bardziej pole­ca­nych miej­scó­wek w mieście i naszym zdaniem dobry wybór, jeśli chce­cie zjeść coś konkret­nego bez kombi­no­wa­nia. W menu znaj­dzie­cie m.in. zupę homa­rową i dania rybne.

Nie będziemy udawać, że Reykjavik jest tani — nie jest. Ale przy islandz­kich cenach dobrze jest szukać miejsc, gdzie porcje są sensowne i nie płaci się tylko za loka­li­za­cję.

Jeśli chce­cie lepiej przy­go­to­wać się kuli­nar­nie do wyjazdu, sprawdź­cie też nasz wpis o tym, co zjeść na Islandii.

Nasz tip: w Reykjaviku wcze­śniej sprawdź­cie menu i ceny online. To oszczę­dza rozcza­ro­wań, bo „wejdziemy gdzieś po drodze” na Islandii potrafi skoń­czyć się bardzo drogim obia­dem.

Perlan — muzeum, które naprawdę nas wciągnęło

Perlan okazał się jednym z ciekaw­szych punk­tów w Reykjaviku. W środku znaj­dzie­cie m.in. lodow­cowy tunel, wystawy o islandz­kiej przy­ro­dzie i plane­ta­rium z poka­zem zorzy polar­nej. Dla nas to było dobre uzupeł­nie­nie całej trasy, bo pozwa­lało lepiej zrozu­mieć to, co wcze­śniej oglą­da­li­śmy w tere­nie.

Najbardziej zapa­mię­ta­li­śmy film o erup­cjach wulka­nicz­nych i lodow­cowy klimat ekspo­zy­cji. To nie jest tania atrak­cja, ale jeśli pogoda w Reykjaviku jest słaba albo chce­cie zrobić coś bardziej „pod dachem”, Perlan ma sens.

Dla kogo: dla osób, które lubią nowo­cze­sne muzea i chcą lepiej zrozu­mieć islandzką naturę.
Kiedy można odpu­ścić: jeśli macie bardzo ogra­ni­czony budżet albo woli­cie spędzić cały czas na zewnątrz.

Nasz tip: Perlan dobrze zosta­wić jako elastyczny punkt. Jeśli pogoda siada, muzeum ratuje dzień.

Budynek Perlan Islandia

Sun Voyager i spacer nad wodą

Na koniec warto przejść nad wodę i zoba­czyć rzeźbę Sun Voyager. To prosty, szybki punkt, ale dobrze domyka spacer po Reykjaviku. Jeśli pogoda dopi­suje, okolice nabrzeża są przy­jemne i dają trochę prze­strzeni po centrum.

Nie nazwa­li­by­śmy tego must-see na miarę wodo­spa­dów, ale jeśli jeste­ście w mieście, warto podejść.

Nasz tip: Sun Voyager najle­piej połą­czyć ze space­rem, a nie trak­to­wać jako osobny punkt, do którego trzeba specjal­nie jechać.

white wooden boat on sea during daytime

Dzień 4: Reykjanes — lawa, geotermia i surowy koniec wyjazdu

Ostatni dzień poświę­ci­li­śmy na półwy­sep Reykjanes. To bardzo ciekawy rejon, bo jest blisko lotni­ska, a jedno­cze­śnie daje zupeł­nie inny klimat niż Złoty Krąg czy połu­dniowe wybrzeże. Jest bardziej surowo, pusto, geoter­mal­nie i „księ­ży­cowo”.

W 2023 roku odwie­dzi­li­śmy okolice Grindavík i wspi­na­li­śmy się na Fagradalsfjall trasą C. To było jedno z najbar­dziej ekscy­tu­ją­cych doświad­czeń tego wyjazdu, ale dziś ten frag­ment trzeba trak­to­wać ostroż­nie. Sytuacja w rejo­nie Reykjanes zmie­niała się po kolej­nych erup­cjach, więc przed plano­wa­niem wejścia w okolice pól lawy koniecz­nie sprawdź­cie aktu­alne komu­ni­katy SafeTravel, Icelandic Meteorological Office i lokalne ogra­ni­cze­nia.

Mapa atrakcji Islandii Dzień 4

Strandarkirkja i Hotdog Booth

Pierwszym spokoj­niej­szym przy­stan­kiem był kościół Strandarkirkja w Ölfus. Sam kościół jest niewielki, ale ładnie wpisuje się w islandzki krajo­braz i dobrze nadaje się na krótki postój.

Niedaleko zatrzy­ma­li­śmy się też w Hotdog Booth na gorące kakao i tosty. To był jeden z tych niepo­zor­nych przy­stan­ków, których nie planuje się jako głów­nej atrak­cji, a potem dobrze się je wspo­mina. Zostaliśmy przy­jęci bardzo serdecz­nie, co dodało temu miej­scu klimatu.

Hotdog Booth → https://maps.app.goo.gl/uSkMj4tDoHcMRSfB6

Nasz tip: na Islandii warto zosta­wić miej­sce na takie małe postoje. Nie wszystko musi być wodo­spa­dem, lodow­cem albo gejze­rem.

Seltún — geotermalna Islandia w pigułce

Seltún to obszar geoter­malny z paru­ją­cymi źródłami, kolo­ro­wymi osadami i mocnym zapa­chem siarki. Nie jest to duży teren, ale robi wraże­nie, bo ziemia dosłow­nie „pracuje” pod nogami.

Nam bardzo podo­bał się ten surowy, lekko kosmiczny klimat. To dobry punkt, jeśli chce­cie zoba­czyć Islandię od strony geoter­mii, ale bez długiego trek­kingu.

Czas na miej­scu: około 30–45 minut.
Dla kogo: dla osób, które lubią krajo­brazy geoter­malne i niety­powe kolory ziemi.
Kiedy można odpu­ścić: jeśli macie bardzo mało czasu przed lotem i musi­cie wybie­rać między kilkoma punk­tami.

Nasz tip: trzy­maj­cie się wyzna­czo­nych ście­żek. W takich miej­scach nie warto kombi­no­wać dla zdję­cia, bo teren może być gorący i niesta­bilny.

Fagradalsfjall — świetne wspomnienie, ale dziś do sprawdzenia przed wyjazdem

Dla nas wejście na Fagradalsfjall było jednym z najmoc­niej­szych momen­tów wyjazdu. Szliśmy trasą C, a po drodze mija­li­śmy czarne pola lawy i krajo­brazy, które wyglą­dały zupeł­nie inaczej niż wszystko, co widzie­li­śmy wcze­śniej.

To był jednak wyjazd w 2023 roku. Po kolej­nych erup­cjach i zmia­nach w rejo­nie Grindavík dostęp­ność tras oraz zasady bezpie­czeń­stwa mogły się zmie­niać. Dlatego nie trak­to­wa­li­by­śmy tego punktu jako „pewniaka” do wpisa­nia w plan bez spraw­dze­nia aktu­al­nych komu­ni­ka­tów.

Nasz tip: jeśli Reykjanes jest ogra­ni­czony albo warunki są niepewne, nie ryzy­kuj­cie. Zamiast tego zapla­nuj­cie bezpiecz­niej­sze punkty: Seltún, Brimketill, Most między Kontynentami i latar­nię Garður.

wulkan Fagradalsfjall Islandia - WayWithUs.com

Brimketill — dziki ocean i czarne skały

Brimketill to natu­ralny basen skalny przy oceanie. Nie jest to miej­sce do kąpieli, tylko punkt wido­kowy, gdzie fale Atlantyku rozbi­jają się o ciemne skały. Przy mocnym wietrze i wzbu­rzo­nym oceanie wygląda to bardzo spek­ta­ku­lar­nie.

To miej­sce jest krót­kim przy­stan­kiem, ale naszym zdaniem warto je dodać, jeśli jedzie­cie przez Reykjanes. Ma w sobie coś dzikiego i suro­wego, co bardzo pasuje do końcówki islandz­kiego road tripu.

Nasz tip: nie podchodź­cie za blisko krawę­dzi i nie lekce­waż­cie fal. Na Islandii ocean wygląda pięk­nie, ale potrafi być nieprze­wi­dy­walny.

Brimketill Islandia - WayWithUs.com

Most między Kontynentami

Most między Kontynentami to symbo­liczne miej­sce, gdzie można przejść między płytą euro­azja­tycką i północ­no­ame­ry­kań­ską. Nie jest to atrak­cja, która zachwyci każdego rozma­chem, ale jako szybki przy­sta­nek na Reykjanes ma sens.

Najlepiej potrak­to­wać to miej­sce jako cieka­wostkę geolo­giczną i krótki punkt po drodze, a nie główny cel dnia.

Nasz tip: jeśli goni Was czas, Most między Kontynentami można zoba­czyć szybko. To raczej 15–20 minut niż długa atrak­cja.

Most łączący kontynenty Islandia - WayWithUs.com

Garður Old Lighthouse — spokojne pożegnanie z Islandią

Pod koniec dnia dotar­li­śmy do Garður Old Lighthouse. To latar­nia morska z wido­kiem na ocean i bardzo spokoj­nym klima­tem. Po inten­syw­nych dniach taki koniec wyjazdu paso­wał nam ideal­nie.

Nie jest to miej­sce, które musi znaleźć się w każdym planie, ale jeśli macie lot z Keflavíku i chce­cie jesz­cze złapać ostatni islandzki widok, to dobry wybór.

Nasz tip: okolice Garður warto zosta­wić na końcówkę, jeśli macie jesz­cze trochę czasu przed odda­niem auta albo lotem.

Garður Old Lighthouse - Islandia

Issi Fish and Chips — nasz kulinarny finał

Na koniec zjedli­śmy w Issi Fish and Chips w Grindavík. Ryba była świeża, dobrze przy­go­to­wana i zdecy­do­wa­nie zapa­mię­ta­li­śmy ją jako jeden z najlep­szych posił­ków na Islandii.

Issi Fish and Chips → https://g.co/kgs/HnqDsnp

Przy plano­wa­niu tej części trasy trzeba jednak spraw­dzić aktu­alną dostęp­ność Grindavík i okolic, bo sytu­acja w tym rejo­nie bywała zmienna po aktyw­no­ści wulka­nicz­nej.

Nasz tip: przy krót­kim wyjeź­dzie dobrze mieć zapi­sane kilka miejsc na jedze­nie wcze­śniej. W małych miej­sco­wo­ściach nie zawsze da się po prostu „coś znaleźć” bez spraw­dza­nia godzin otwar­cia.

Co byśmy zmienili w tym planie?

Największa rzecz: zosta­wi­li­by­śmy więcej margi­nesu na pogodę. My mieli­śmy sporo szczę­ścia, bo trafi­li­śmy na dobre okienko pogo­dowe, ale Islandia jesie­nią potrafi szybko zmie­nić zasady gry.

Nie wciska­li­by­śmy też jesz­cze więk­szej liczby atrak­cji do pierw­szego dnia. Już ten plan był inten­sywny, a doda­nie kolej­nych punk­tów mogłoby zamie­nić zwie­dza­nie w odha­cza­nie.

Przy drugim podej­ściu rozwa­ży­li­by­śmy też dłuż­szy wyjazd — mini­mum 6–7 dni — żeby spokoj­niej rozło­żyć połu­dniowe wybrzeże i dorzu­cić więcej trek­kin­gów.

Nasz tip: jeśli macie tylko 4 dni, wybierz­cie jakość zamiast liczby punk­tów. Islandia robi więk­sze wraże­nie, kiedy macie czas się zatrzy­mać, a nie tylko wysiąść na zdję­cie.

Islandia samochodem — na co uważać?

Przy krót­kim wyjeź­dzie samo­chód daje ogromną swobodę, ale trzeba podejść do tego rozsąd­nie. Na Islandii drogi potra­fią być puste, pogoda dyna­miczna, a wiatr bardzo mocny. Do tego docho­dzą szutry, wąskie mosty i kamie­nie, które mogą uszko­dzić auto.

My wypo­ży­czy­li­śmy samo­chód przez Icepol, a koszt wynajmu wyniósł około 800 zł za dobę. To dużo, ale przy 4 dniach i inten­syw­nej trasie auto było dla nas kluczowe.

Na Islandii trzeba też bardzo pilno­wać prze­pi­sów. Ograniczenia pręd­ko­ści są egze­kwo­wane, a mandaty potra­fią być wyso­kie. Przed trasą spraw­dzaj­cie pogodę, ostrze­że­nia i warunki drogowe.

Nasz tip: przy wypo­ży­cze­niu auta mocno rozważ­cie dobre ubez­pie­cze­nie. Na Islandii nie chodzi tylko o stłuczkę, ale też o wiatr, kamie­nie, szuter i warunki, których w Polsce zwykle nie bierze się pod uwagę.

Islandia w 4 dni — dla kogo ten plan będzie dobry?

Ten plan spraw­dzi się, jeśli:

  • lubi­cie inten­sywne road tripy,
  • nie boicie się dłuż­szych prze­jaz­dów,
  • chce­cie zoba­czyć dużo w krót­kim czasie,
  • macie przy­naj­mniej dwóch kierow­ców albo dobrze znosi­cie jazdę,
  • trak­tu­je­cie plan elastycz­nie, a nie jak listę obowiąz­ków.

Nie pole­ca­li­by­śmy go osobom, które chcą bardzo spokoj­nego tempa, długich trek­kin­gów i codzien­nego odpo­czynku. Wtedy lepiej wydłu­żyć wyjazd albo ogra­ni­czyć trasę.

Nasz tip: jeśli jedzie­cie pierw­szy raz i macie tylko 4 dni, nie róbcie całej Islandii. Południe i Reykjanes dadzą Wam wystar­cza­jąco dużo wrażeń.

Podsumowanie — Islandia co warto zobaczyć w 4 dni?

Jeśli macie tylko 4 dni, naszym zdaniem najle­piej posta­wić na połu­dniową Islandię, Złoty Krąg, Reykjavik i Reykjanes. To trasa inten­sywna, ale bardzo różno­rodna: lodowce, czarne plaże, wodo­spady, gejzery, pola lawy i trochę miej­skiego klimatu w Reykjaviku.

Najmocniej zapa­mię­ta­li­śmy Jökulsárlón, Diamentową Plażę, Reynisfjarę, Skógafoss, Seljalandsfoss z Gljúfrabúi oraz surowe krajo­brazy Reykjanes. Jednocześnie nie wciska­li­by­śmy na siłę jesz­cze więk­szej liczby miejsc, bo Islandia najle­piej działa wtedy, kiedy macie chwilę, żeby po prostu popa­trzeć.

A Wy byli­ście już na Islandii albo dopiero planu­je­cie wyjazd? Dajcie znać w komen­ta­rzu, co doda­li­by­ście do takiej 4‑dniowej trasy albo które miej­sce zrobiło na Was najwięk­sze wraże­nie.


Po powrocie zerknijcie też na:

Udostępnij ten artykuł
2 komentarze